W obronie zagórowskich słowików.

W Królestwie Polskim pierwsze normy prawne o ochronie przyrody powstały jako następstwo pewnego zdarzenia w puszczy pyzdrskiej, a dokładnie w lesie zagórowskim…

słowik szary

W ciągu wieków zmieniało się spojrzenie człowieka na potrzebę zachowania natury w jej pierwotnej formie. Z początku działania te były nieświadome
i związane z ludowymi przesądami. Jeszcze dziś istnieją zwyczaje, nakazujące ochronę gniazd jaskółczych w gospodarstwach wiejskich, których obecności przypisuje się szczęście, lub gniazd bocianich, które chronić miały przed ogniem zagrodę, a bocian zawsze był zwiastunem zgody w rodzinie i oczywiście – przynosił dzieci. Dawniej w czasie prac żniwnych omijano gniazda przepiórek, których obecność w zbożu wróżyła w następnym roku urodzaj zboża,
a tradycją było pozostawianie w kilku miejscach niezżęte kłosy zawiązane
w pęk, by w nich przepiórki znalazły pokarm i schronienie. Dynamiczny rozkwit gospodarczy w puszczy pyzdrskiej od połowy XVII w. rozpoczęty od masowego wyrębu lasów w dobrach łukomskich, trąbczyńskich i grodzieckich na potrzeby hut szkła oraz rozwój osadnictwa olenderskiego w XVIII w. polegającym
na zaadoptowaniu dużych połaci puszczy na cele gospodarki rolnej, przyczynił się do nowego spojrzenia człowieka na otaczającą go przyrodę i zmuszał
do przewartościowania dotychczasowych poglądów o nieograniczonym potencjale przyrody. W połowie XIX w. pojawiły się pierwsze normy prawne
o charakterze ochrony przyrody, które uzupełniły dotychczasową dbałość
o naturę opartą na ludowych zwyczajach oraz stały się jedynym skutecznym środkiem chroniącym życie istot leśnych w ciągle zmieniającym się świecie.

Cała historia rozpoczęła się w roku 1837, kiedy to w biurze burmistrza Zagórowa rozległo się pukanie do drzwi i wtargnęła hałaśliwa grupa mieszkańców, skarżących się na ptaszników łapiących słowiki w miejskim lesie. Pod naciskiem zagórowskiego lobby burmistrz Ignacy Nurkowski rozpoczął trwającą
8 lat wojnę na listy z władzami państwowymi o ustanowienie praw chroniących słowiki, a przy okazji i całą faunę leśną w Królestwie Polskim. Konflikt o słowiki zakończył się w dniu 1 lutego 1845 r., kiedy to Komisja Rządowa Przychodów
i Skarbu uchwaliła przepisy leśne, wzbraniające łowienia ptaków śpiewających w dobrach rządowych. Poniżej przedstawiam kulisy tej historii.
Mieszkańcy Zagórowa od 1445 r. korzystali z praw nadanych im
przez cystersów z opactwa w Lądzie do zbierania żołędzi w borach otaczających miasteczko i wolnego wyrębu na opał chrustów, krzaków,
bez prawa do ścinania drzewa nadającego się do budownictwa. Po kasacji dóbr zakonnych przez władze pruskie, a następnie pod władzą carską lasy miejskie
w Puszczy Pyzdrskiej zarządzane były przez Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Duchownych, a nadzór nad nimi sprawował asesor nadleśny
z Kalisza i burmistrzowie miast. W połowie XIX w. w powiecie konińskim lasami urządzonymi i pomierzonymi szczycili się wyłącznie mieszkańcy Pyzdr
i Zagórowa, które ponadto posiadały własne obręby administracyjne i straże. Dawny majątek leśny mieszkańców Zagórowa obejmował obszar 1008 morgi – 174 pręty kw. Kompleks położony był wzdłuż drogi do wsi Imielno, w odległości
3 km od centrum miasteczka za dawnym folwarkiem Jeziorko i nieistniejącą
już wsią Zagórowskie Holendry.
Jak już wspomniałem wcześniej wojna na słowa o ratowanie zagórowskich słowików wybuchła w 1837 r., kiedy to Jan Kurkowski rozpoczął listami zasypywać Rząd Gubernialny w Kaliszu i Komisję Rządową Spraw Wewnętrznych i Duchownych w Warszawie. Burmistrz z Zagórowa podzielał niepokój mieszkańców, którzy zwracali mu uwagę na problem pojawiających się w lesie miejskim wędrowców z Prus i trudniących się łowieniem słowików, a także respektował żądania, by ptaki łowcom odbierać i wypuszczać
na wolność. Łowienie słowików było wówczas zjawiskiem nowym, na które zarządcy lasów miejskich nie posiadali żadnych środków prawnych, umożliwiających im podejmować skuteczną ochronę fauny leśnej przed działalnością rabunkową. Kurkowski zażądał wprowadzenia nowych praw
i stosownie do wagi problemu to argumentował.
Najważniejszym argumentem w listach był zawsze podmiot sprawy, czyli słowiki, o których Nurkowski napisał w 1839 r., że są to istoty „żywiące się motylami, chrząszczami, gąsienicami, podjadkami i innemi owadami, roślinom i pszczołom szkodliwemi uprzyjemniając naturę swym śpiewem, należą w prawdziwie
do ptaków użytecznych, a dlatego na pomnożenie i ochronę zasługują”,
a uzasadniając potrzebę ratowania ptactwa śpiewającego Kurkowski powoływał się na popularną wówczas pracę naukową z 1802 r. naturalisty Funka
z Brunszwiku, która głosiła, że „życie i wolność słowików w wielu krajach
są [były] zabezpieczone protekcją Rządową, i tak w Holandii złapanie jednego słowika lub zniszczenie jego jajek albo piskląt pociąga[ło] za sobą karę
100 złotych holenderskich (400 złotych polskich)”. Słowik, wśród wielu ptaków, należał w Polsce do stworzeń bardzo popularnych i lubianych i był jednym
z najważniejszych reprezentantów ptasiego krajobrazu Polski.
Kolejnym argumentem było przypomnienie istnienia praw, kiedy to miasteczko Zagórów w okresie od drugiego rozbioru do wojen napoleońskich znajdowało
się pod panowaniem Fryderyka II Hohenzollerna. Obowiązujący wówczas edykt pruski w sprawie łowienia i trzymania w klatkach ptaków śpiewających został rozciągnięty swoją jurysdykcją na obszar całej Wielkopolski. Prawa te zabraniały plądrowniczego korzystania z gospodarki leśnej, łowienia przez pasterzy słowików, a następnie trzymania ich w klatkach w salonach bogatych właścicieli ziemskich, a co najważniejsze – chroniły wolność ptaków śpiewających przed niewolą. Edykt nakazywał, aby je natychmiast uwalniać i wypuszczać
na wolność oraz ostrzegał, że jeśli treść zarządzenia nie będzie przestrzegana to wobec osób trudniących się ptasim łowiectwem zostaną wyciągnięte konsekwencje prawne. Nurkowski w uzasadnieniu wymuszając wprowadzenie ochrony ptasich śpiewaków pisał, że „za czasów pruskich łowienie słowików było tu zakazanem i zakaz ten nie będąc odwołanym, podobnie jak dotąd
w krajach pruskich trwa w swojej mocy”. Jednocześnie domagał
się wprowadzenia rozwiązań i sankcji prawnych funkcjonujących już w krajach Europy zachodniej.
Burmistrz z Zagórowa poszukiwał argumentów również wśród przepisów obowiązujących w Cesarstwie Rosyjskim i powoływał się na prawo łowieckie, które nakazywało niszczenie tylko ptactwa i zwierząt drapieżnych „w każdym czasie”, natomiast wobec pozostałych ptaków i zwierząt nakładało okres ochronny, który pruscy ptasznicy „ignorują” i „odważają się słowiki łowić
i tym sposobem [je] wyniszczają”. Wielu argumentów Kurkowskiemu dostarczyła plaga gąsienic, która przeszła przez bory pyzdrskie, wyrządzając poważne szkody w drzewostanie. Na prośbę mieszkańców Puszczy Komisja Rządowa przysłała urzędników leśnych, którzy zbadali problem i sporządzili raport.
W treści tego dokumentu znalazła się sugestia o konieczności wprowadzenia zakazu łowienia i „niszczenia wszelkich ptaków, podobnie jak słowiki owadami karmiących się” jako jedyny sposób walki z leśnym robactwem i „zapobieżenia tej klęsce” i z pewnością kolejnym nieszczęściom.
Nie możemy zapomnieć o podmiotach konfliktu, którymi byli, z jednej strony handlarze z Prus, bezmyślnie niszczący puszczańską przyrodę, a z drugiej mieszkańcy Zagórowa, którzy przez gospodarkę rabunkową ponosili straty ekonomiczne w postaci plagi leśnego robactwa i pozbawiani byli słodkiego śpiewu słowików. Burmistrz Nurkowski pisał, że od początku miesiąca maja
do przygranicznych kompleksów leśnych, w tym do borów pyzdrskich, przybywali grupami ptasznicy-handlarze z Prus, którzy włócząc
się po miasteczkach i wsiach łowili i skupowali słowiki. Łowcy ptactwa nosili
na plecach olbrzymie klatki o kilku kondygnacjach, które mogły pomieścić
ponad 100 nieszczęśliwych ptaków. Ptasznicy oszustwem zdobywali sobie przychylność autochtonicznej ludności, opowiadając i okazując fałszywe pozwolenia na łapanie słowików od rządu pruskiego oraz rekrutując łatwowiernych mieszkańców do współdziałania w tym procederze. Z uwagi
na nieprecyzyjne przepisy prawne wielokrotnie handlarze wchodzili w konflikty
z właścicielami lasów. Nurkowski napisał w jednym z listów o łowcach ptaków, że to „ludzie przybywający zza granicy do tutejszego kraju dla chwytania słowików umieją rzemiosła, lecz nie chcąc się niemi zajmować, włóczą
się po kraju i tylko po większej części zatrudniają się żebraniną, dlatego
są ciężarem dla tutejszych mieszkańców i nabierają nałogu próżniactwa”.
Kurkowski, w swoich listach kierował się nie tylko dobrem słowików, ale również zwracał uwagę na potrzebę zabezpieczenia całej flory i fauny leśnej
przed negatywną ingerencją. Potrafił dostrzec w gąszczu drzew bogactwo różnorodności biologicznej, która jest gwarantem zdrowotności lasów
i pełniejszego ich wykorzystania gospodarczego. Kurkowski ostrzegał,
że niekontrolowana działalność pruskich handlarzy przyczynia się do zniszczenia lasów, przynosi straty gospodarcze ich właścicielom i że „słowikarze karmiąc słowiki mrówczemi jajami, umniejszają rzeczywiście mrówki borowe,
które również do niszczenia gąsienic należąc, zasługują na ochronę”.
Na listy zagórowskiego burmistrza „urzędy” albo nie odpowiadały
albo przedstawiały lakoniczne i wykrętne odpowiedzi. Kurkowski miał świadomość, że jego prośby nie znajdują posłuchu ani u władz kaliskich,
ani warszawskich, ale dostrzeżone zagrożenia w uszczerbku przyrody leśnej determinowało go do dalszych działań. W liście z dnia 21 kwietnia 1840 r. wystosował kolejną z wielu petycji do Komisji Rządowej, tym razem żądając odpowiedzi na pytanie czy słowiki, „jako ptaki użyteczne żywiące się owadami, można dozwolić łowić ludziom zagranicznym w czasie lęgu, kiedy to za granicą jest zakazane?” Komisja Rządowa po raz kolejny podjęła trud zbadania sprawy, a Kurkowski ponownie nie otrzymał prawa do ścigania plądrowników
w zagórowskim lesie.

Spór między burmistrzem małego miasteczka a władzami warszawskimi trwał 8 lat i zakończony został w dniu 1 lutego 1845 r., kiedy to Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu uchwaliła przepisy leśne, wzbraniające łowienia ptaków śpiewających w dobrach rządowych. W treści zarządzenia znalazł się zapis, który nakazywał urzędom leśnym i strażom lasów rządowych, wójtom gmin i sołtysom pilnować, „ażeby słowików łowić i z gniazd wybierać nikomu nie dozwalano, żeby je łowiącym odbierano i wypuszczano, a łowiących podług przepisów do kar pociągano”, a w sytuacji ujawnienia przestępstwa „stawiający sidła na ptaki śpiewające, niełowne, karani być mają po złotych polskich dwa; kara winna być podwojona, jeżeli to wykroczenie w czasie ochrony ma miejsce”.
Wprowadzone przepisy prawne nie zadowoliły burmistrza Nurkowskiego, ponieważ obejmowały one jurysdykcją wyłącznie lasy państwowe, nie sankcjonowały procederu łapania słowików w lasach prywatnych i wywozu ptactwa za granicę. Ptasznicy z Prus nadal przybywali do Królestwa i trudnili
się łowiectwem, bezmyślni właściciele lasów bezkarnie udostępniali handlarzom własne dobra za drobną opłatą, a dla ubogiej ludności wiejskiej uczestnictwo
w tych niejasnych praktykach było źródłem pozyskania dodatkowych środków do życia.
Dzisiaj trudno jest ocenić skutki walki burmistrza z Zagórowa o ochronę leśnej przyrody. Dynamiczny rozwój techniczny XIX-wiecznej Europy dostarczył człowiekowi nowe źródła dźwięku, płynące z mechanicznych katarynek
czy gramofonów, przy których naturalne śpiewy ptaków zaczęto uważać
za przebrzmiałe. Rozwój handlu z państwami kolonialnymi i popularne podróże
do krajów zamorskich przyczyniły się do zainteresowania przeciętnego europejczyka egzotyką, narodziły się nowe żądze wśród hodowców zniewolonego ptactwa – chęć posiadania barwnej papugi czy kanarka, zamiast pospolitego słowika. Bez precedensu pozostaje fakt, że to dzięki wieloletniej, konsekwentnej walce burmistrza Jana Kurkowskiego udało się skłonić władze
do wprowadzenia zakazu stawiania sideł na „ptaki śpiewające i niełowne”
w całym zaborze rosyjskim, a uchwalone przez Komisję Rządową Przychodów
i Skarbu przepisy leśne stały się, obok przepisów myśliwskich, pierwszymi w dziejach polskiego prawodawstwa przepisami prawnym o ochronie zwierzyny
i ptactwa niełownego.

Autor: Jarosław Buziak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s