Kulisy powstania Straży Ogniowej w Zagórowie.

Schowek02 (2)
Ilustracja z Księgi Pamiątkowej Ochotniczej Straży Pożarnej w Zagórowie ( jedna z wielu – przepięknych )

Ostatnie dziesięciolecie XIX w. to okres wzrostu świadomości i potrzeb mieszkańców co do tworzenia brakującej w osadzie infrastruktury społecznej.
W osadzie nie było utwardzonych ulic, straży ogniowej, kasy z tanim kredytem, ubojni dla zwierząt, szkoły dla biednych i bogatych, łaźni i elektryczności. Największą potrzebą mieszkańców była chęć powołania do życia instytucji, która w sposób profesjonalny potrafiłaby stawić czoło ludzkiemu nieszczęściu jakim są pożary niszczące gromadzony przez całe życie dobytek.  Dotychczasowe metody sąsiedzkiej współpracy (gdzie każdy przybiegał do ognia, bardziej chciał rządzić niż gasić, a przez krzyk i wrzawę, lęk i niezaradność gaszących pogorzelec tracił wszystko co miał ) nie były wystarczająco skuteczne. Jednak wśród mieszkańców byli i tacy, którym ten stan rzeczy odpowiadał i bardzo krytycznie odnosili się do utworzenia w Zagórowie straży, która miała nieść pomoc wszystkim mieszkańcom.

W ostatniej dekadzie XIX w. gmina zagórowska liczył 3 173 mieszkańców,
w tym 920 Żydów i 137 Niemców. W Zagórowie znajdował się urząd gminny rządzony przez wójta Jana Kobylińskiego w asyście sekretarza Franciszka Nowaka oraz sąd gminny okręgu IV powiatu słupeckiego kierowany
przez sędziego Gabriela Rupiewicza. Mieszkańcy osady trudnili się głównie rolnictwem i rzemiosłem, a co niektórzy handlem, rzeźnictwem i wywozem żywności do Prus. Cały handel znajdował się w rękach żydowskich, z wyjątkiem trzech sklepów, należących do jednego katolika i dwóch ewangelików.
Oprócz dwóch kościołów katolickiego i ewangelickiego górujących do dzisiaj
nad dachami domostw, w Zagórowie istniała szkoła początkowa, szkoła ewangelicka, synagoga i kilka chederów, dom dla starców nazywany „szpitalikiem” oraz apteka Stanisława Komornickiego, później prowadzona
przez Seweryna Piotrowskiego.

Z oszczędności zgromadzonych w kasie miejskiej w 1888 r. na przeciwko kościoła wybudowano budynek szkoły początkowej. Był to obiekt obszerny z palonej cegły, o sześciu oknach z wystawką, pokryty cementową dachówką. Do szkoły tej uczęszczały tylko dzieci, które nie musiały zarobkować na utrzymanie własne i rodziny i których zamożni rodzice dbali o utrzymanie placówki i nie szczędzili pieniędzy na zakup książek, zeszytów i atramentu.

lidmanowski
Druh doktor Konstanty Kwiryn Lidmanowski – założyciel OSP w Zagórowie 1865-1943 r.

W 1893 r. po uzyskaniu dyplomu w Zagórowie osiedlił się Konstanty Kwiryn Józef Lidmanowski, absolwent Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Zastąpił on leczącego dotychczas „znachora” bez wiedzy i kompetencji, o którego umiejętnościach złośliwie mówiono, że „dawnego wójta i innych wyleczył na tamten świat”.
Konstanty Lidmanowski urodził się 30 marca 1865 r. w Kotuni koło Słupcy z ojca Ignacego i matki Izabeli z d. Nehring. Ojciec Konstantego był dietariuszem pocztamtu warszawskiego, później ekspedytorem poczty w Łochowie, a w dniu 17 kwietnia 1867 r. na własne żądanie przeniósł się na posadę sortowacza urzędu pogranicznego w Słupcy. Dr Lidmanowski od pierwszych chwil cieszył
się wielkim uznaniem wśród pacjentów, był autorem wielu prac naukowych
z dziedziny medycyny, częstym prelegentem na zjazdach lekarskich w Poznaniu, Warszawie, Krakowie i Lwowie, członkiem Rady Lekarskiej Królestwa Polskiego, a po odzyskaniu przez Polskę niepodległości – członkiem zarządu łódzkiej Izby Lekarskiej. W pamięci mieszkańców zapisał się głównie jako doskonały lekarz i społecznik – z jego współinicjatywy w Zagórowie powstała Straż Ogniowa, kasa oszczędnościowo-pożyczkowa – przekształcona później w Bank Spółdzielczy, kółko rolnicze, miejska rzeźnia i łaźnia.

W dniu 21 stycznia 1898 r. zmarł ks. Jan Trojanowski proboszcz zagórowski.
Ur. się on w 1841 r. w Witowie na Kujawach w zamożnej rodzinie Andrzeja
i Anny z domu Przybysz. Święcenia kapłańskie otrzymał we Włocławku, został najpierw wikariuszem, a następnie proboszczem we wsi rodzinnej. Z Zagórowem związany był przez ostatnich 13 lat życia. Za jego rządów ceglane ściany kościoła zostały pokryte tynkiem i freskami, a wnętrze rzeźbami przez artystę Aleksandra Przewalskiego z Kalisza, dawnego ucznia Jana Matejki.
W 1897 r. ks. Trojanowski opracował książkę „Różaniec i Najświętszy Sakrament, czyli Tajemnice Różańca świętego w połączeniu ze czcią Najświętszego Sakramentu, podług ks. A. Terniere” i wydrukował w drukarni Fr. Czerwińskiego w Warszawie. Proboszcz Trojanowski był miłośnikiem dobrej książki i muzyki. Przy jego wsparciu działała kościelna orkiestra pod batutą organisty Jana Malinowskiego, dla której z własnych pieniędzy zakupił wiele instrumentów. Po jego śmierci zgromadzony księgozbiór przekazany został do biblioteki Seminarium Duchownego we Włocławku, a pozostawione przez niego instrumenty muzyczne przeszły na wyposażenie zagórowskiej orkiestry Straży Ogniowej, założonej przez kapelmistrza-organistę i kościelnych muzyków.

W dniu 13 sierpnia 1898 r. do osady Zagórów przeniesione zostały stacja pocztowa i stacja konna dotąd istniejące w Trąbczynie. Listy i przesyłki przewożone były do Rychwała 6 razy w tygodniu. Zagórów już wcześniej posiadał urząd pocztowy powstały w 1865 r. na mocy decyzji Zarządu Poczt w Królestwie Polskim. Wówczas powóz pocztowy kursował do Konina pięć razy w tygodniu, zabierając ze sobą podróżnych, korespondencję, pieniądze i przesyłki oraz przywoził ze sobą zaprenumerowane przez mieszkańców gazety i pisma periodyczne krajowe oraz zagraniczne. Po wystawieniu nowego gmachu zajezdni pocztowej w Trąbczynie przez Włodzimierza hr Miączyńskiego w 1874 r. pocztę zagórowską zlikwidowano, pozostawiając tylko skrzynkę. Instytucja ta wróciła w ostatnich latach XIX w. i pozostaje w miasteczku do dziś.

W 1898 r. proboszczem w Zagórowie został ks. Kazimierz Pęcherski.
Był on do 1886 r. administratorem parafii Sędzin, następnie proboszcza
w Grzymalinej Woli, a stąd w 1897 r. został przeniesiony do Burzenina.
Od początku swojej pracy w parafii Zagórów aktywnie uczestniczył w życiu miasteczka. Ks. Pęcherski był współzałożycielem Straży Ogniowej, w 1906 r. współuczestniczył w zawiązaniu Kółka Rolniczego, a na zebraniu założycielskim został wybrany prezesem. Po wielkim pożarze Zagórowa w 1907 r., w wyniku którego spłonęła dzisiejsza ulica Kilińskiego, aktywnie zaangażował się w zbiórkę pieniędzy i w niesienie pomocy pogorzelcom. Ks. kanonik Kazimierz Pęcherski zmarł w 1910 r. w Zagórowie w 64 roku życia.

Ostatnie dziesięciolecie XIX w. to okres wzrostu świadomości i potrzeb mieszkańców co do tworzenia brakującej w osadzie infrastruktury społecznej.
W osadzie nie było utwardzonych ulic, straży ogniowej, kasy z tanim kredytem, ubojni dla zwierząt, szkoły dla biednych i bogatych, łaźni i elektryczności. Największą potrzebą mieszkańców była chęć powołania do życia instytucji,
która w sposób profesjonalny potrafiłaby stawić czoło ludzkiemu nieszczęściu jakim są pożary niszczące gromadzony przez całe życie dobytek. Dotychczasowe metody sąsiedzkiej współpracy, gdzie każdy przybiegał do ognia, bardziej chciał rządzić niż gasić, a przez krzyk i wrzawę, lęk i niezaradność gaszących pogorzelec tracił wszystko co miał. Jednak wśród mieszkańców byli i tacy, którym ten stan rzeczy odpowiadał i bardzo krytycznie odnosili się do utworzenia w Zagórowie straży, która miała nieść pomoc wszystkim mieszkańcom.

O kulisach powstania Straży Ogniowej w Zagórowie, na czele której stanęli Marian Ścigalski – właściciel dóbr Trąbczyn i Konstanty Lidmanowski – zagórowski lekarz, powstało kilka artykułów prasowych, które przedstawiam poniżej:

***

Z Zagórowa w powiecie słupeckim, guberńji kaliskiej.

Po co się ludzie jednoczą. – Praca i zabawa w gromadne. – Brak straży ogniowej i niezaradność przy pożarze. – Czy to zabawa? – Wstręt do czytania i co z tego wynika.

Na pierwszy rzut oka zdawałoby się, że nie ma o czem pisać z Zagórowa, ale gdy się człek zastanowi, to widzi, że można się tem i owem z czytelnikami Gazety podzielić. Że Zagórów jest miasteczkiem mającem 3000 mieszkańców, że leży o wiorstę lub nieco więcej od Warty, o tem każdy,
jeżeli nie wie, może się z jakiej obszerniejszej książki o naszym kraju dowiedzieć; ale ja mam na myśli pisać o czemś innem, czego zapewne w żadnej książce o Zagórowie nie znajdzie.

Wszędzie ludzie jednoczą się, aby wspólnemi siłami pracować dla swego dobra i dla ogółu. Ba, nawet zabawy dzisiaj urządzają wspólnie, bo i zabawić się człowiek może lepiej w gromadzie; a już zrobić coś samemu daleko trudniej, niż kiedy siły wielu ludzi są połączone. O tem wszyscy chyba wiemy; a jednak w miasteczku naszem każdy żyje i pracuje tylko dla siebie, o innych nie myśli, ani łączyć się z nimi nie chce. Dlatego też nie ma u nas nic dobrego; żyjemy marnie, pracujemy nędznie, a w razie nieszczęścia, wskutek braku poparcia bliźnich, tracimy głowę i nie wiemy, co począć.

Oto na przykład brak u nas straży ogniowej. W innych miasteczkach nie większych od Zagórowa już dawno mają straż ogniową, ludzie uczą się, jak ratować swą chudobę w razie pożaru, uczą się karności; to też kiedy ogień ich zagrody nawiedzi, stawiają mu mężnie czoło, walczą i zwyciężają, bo do walki są przysposobieni. U nas zupełnie co innego. Kto by tu myślał o utworzeniu straży! Po co? na co? Wszak gdy będzie ogień, to i bez straży ratować będziemy, – powie tu niejeden. Ale jakiż to ratunek! Gdyby nie to, że ogień strachem i zgrozą każdego przejmuje, można by się śmiać z takiego ratunku. Krzyku i wrzawy wtedy tyle, że jeden drugiego nie słyszy; każdy chce rozkazywać, a nikt nie chce słuchać. A co stąd wynika? to tylko, że pomimo hałasu i wielkiego zamętu nie ma prawie żadnego ratunku. Bóg łaskaw, że od ognia większego nas chroni, bo gdyby nie to, przy pierwszym-lepszym groźniejszym pożarze z pewnością potracilibyśmy głowy i drogo naszą niezaradność musielibyśmy opłacić.

W innych miasteczkach ludzie schodzą się, aby w wolnym od pracy czasie coś przeczytać, czegoś się nauczyć, dowiedzieć się, co się na świecie dzieje.
U nas bardzo rzadko coś podobnego się zdarza. Na wspólną pijatykę i pohulankę chętnych by nie zabrakło, ale na wspólne czytania ze świecą trzeba by ludzi szukać. Niejeden powie, że cały tydzień pracował, aby w święto się zabawić. Zapewne, po pracy każdy ma prawo się zabawić; ale niech ta zabawa będzie taka, aby ciało odpoczęło, a umysł się rozjaśnił; nie zaś taka, by na drugi dzień być więcej zmęczonym, niż po najcięższej pracy, a pożytku dla umysłu, dla duszy nie osiągnąć wcale. Czyż człowiek ma żyć jak to bydlę, któremu wystarcza, że je nakarmią i napoją, bo większych potrzeb nie ma? Nie mówię tu o wszystkich mieszkańcach Zagórowa; są i u nas, chwała Bogu, ludzie, którzy chętnie czytają Gazetę i książki pożyteczne, ale bardzo wielu jest takich, którzy do czytania wstręt po prostu czują. A jakie przez to straty ponoszą! Gdyby nie lenili się czytać, dowiedzieliby się wielu pięknych rzeczy, dowiedzieliby się, jak sobie lepiej życie urządzić, jak pracować, aby jak największe osiągnąć korzyści, jak postępować, aby życie swe przedłużyć i od chorób się uchronić.
O tem wszystkiem nie wiedzą, bo nic nie czytają, a za to strasznie pokutują. Nie wiedzą, jaką trucizną jest gorzałka, to też często przy sposobności miarkę przebierają; nie wiedzą, że czystość ciała jest koniecznie do utrzymania zdrowia potrzebna, to też nie myślą o zbudowaniu łaźni i prawie cały rok chodzą w brudzie, kąpiąc się zaledwie latem; nie wiedzą, że zaraźliwą chorobę można przenieść z domu do domu, to też gdy choroba w miasteczku się ukaże, prawie wszyscy muszą na nią przechorować. To wszystko są skutki tego, że ludzie są ciemni, nie wiedzą, co dobre, a co złe. Trzeba więc koniecznie więcej czytać, aby oświecać się, uczyć się, złe poznawać, a poznawszy, usuwać.

N.

Gazeta Świąteczna, z dnia 09.07.1899, nr 966, s. 6.

***

Gazeta Kaliska 1900 nr 51a
Gazeta Kaliska 1900 nr 51b

Straż Ogniowa w Zagórowie.

Na skutek prośby o założenie straży ogniowej ochotniczej w Zagórowie, podanej w końcu roku zeszłego przez pp. dr. Lidmanowskiego i właściciela apteki S. Piotrowskiego, nadeszła w dniu 2 lutego decyzja pomyślna J. E. Naczelnika Gubernji. Zaraz po otrzymaniu takowej, wyżej wzmiankowani panowie przy energicznym współudziale miejscowego wójta p. Kobylińskiego i sołtysa
p. Antkowskiego, zebrali podpisy na członków ofiarodawców i ochotników. Pierwszych zapisało się 50, zaś ochotników przeszło 30, tak że projektowana straż ogniowa składa się z 80 osób, 13 lutego r. b. odbyło się w kancelarji gminnej zebranie ogólne, na którem postanowiono:

1) prosić J. E. Naczelnika Gubernji o zatwierdzenie wybranych członków zarządu;

2) wprowadzenie uniformów na wzór straży ogn. kal.[kaliskiej];

3) prawo utworzenia orkiestry i

4) rysunek sztandaru.

Wybrani zostali: prezesem p. M. Ścigalski, członkami zarządu: pp. E. Lewandowski, S. Piotrowski i F. Nowak, jako kandydaci pp. F. Miller i N. Stawicki. Do komisji rewizyjnej pp. A. Arndt, H. Apt i B. Gentkowski, na zastępców: pp. K. Nowiński, A. Wysakowski i F. Pyrzyński; naczelnikiem straży czynnej p. dr K. Lidmanowski, pomocnikami naczelnika pp. S. Piotrowski i M. Stawicki; rekwizytorem p. N. Stawicki; naczelnikami oddziałów pp. S. Kobyliński, T. Wysakowski, B. Gentkowski i Malinowski.

Kopia decyzji ogólnego zebrania została wysłaną do p. Naczelnika powiatu, z prośbą o wyjednanie zatwierdzenia.

Dodać należy, że do urzeczywistnienia projektu przyczynili się materjalnie okoliczni obywalete ziemscy pp. Z. Chełmski, M. Ścigalski i E. Lewandowski, oraz obywatele miejscy pp. M. Stawicki, N. Stawicki, B. Gentkowski, I. Klotz, ks. proboszcz K. Pęcherski, ks. J. Łogucki, pastor B. Erdmann, dr K. Lidmanowski i S. Piotrowski.

Mamy nadzieję, że dobry przykład posłuży za wzór i innym zamożniejszym obywatelom i pospieszą z pomocą materjalną, by straż w Zagórowie odpowiadała w zupełności swemu zadaniu.

W imieniu miasta składamy na tem miejscu serdeczne dzięki panom tym, którzy się gorliwie sprawą tą zajmowali, oraz wszystkim którzy materjalną pomoc nieśli.

Gazeta Kaliska, z dnia 04.03.1900, nr 51, s. 2.

Gazeta Kaliska 1900 nr 229

***

Rozpoczęcie działalności nowej straży ogniowej w Zagórowie. 27-go września odbyła się uroczystość otwarcia straży ogniowej ochotniczej w Zagórowie.

Od wczesnego rana miasteczko przybrało wygląd świąteczny; od g. 8-ej straż ogniowa w komplecie wyczekiwała przybycia zaproszonych straży: kaliskiej, konińskiej, słupeckiej i pyzdrskiej. Na wszystkie drogi wysłano strażaków konnych. Koło godz. 9-ej konny strażak dał znać, że zbliża się straż słupecka – na przywitanie której straż zagórowska w komplecie z orkiestrą swoją wyruszyła na szosę, gdzie nastąpiło spotkanie i przywitanie najbliższej sąsiadki.
Po wprowadzeniu straży słupeckiej, bezzwłocznie udano się po straż pyzdrską i jednocześnie prawie przybyli delegaci straży konińskiej szosą na Słupcę. O godzinie 11-ej rozpoczęła się uroczystość Mszą św., odprawioną przez czcigodnego księdza Fibicha proboszcza w Lądzie. Podczas Mszy św. chóry amatorskie, oraz orkiestra, wykonały utwory religijne bardzo starannie.

Po nabożeństwie proboszcz miejscowy czcigodny ksiądz Pęcherski, przemówił do nowoutworzonej straży ogniowej, gości zaproszonych i władzy, w słowach godnych najwyższego uznania.

Po poświęceniu narzędzi ogniowych ustawionych na placu przed szopą i po podpisaniu pergaminu przez delegatów i gości zaproszonych, przemawiali: Naczelnik powiatu wznosząc okrzyk na cześć Najjaśniejszego Pana, delegat straży konińskiej pan Świtalski, naczelnik straży słupeckiej p. doktór Gutowski, naczelnik straży pyzdrskiej pan Żukowski, prezes straży zagórowskiej p. Ścigalski i naczelnik tejże straży p. doktór Lidmanowski. Następnie miasto podejmowało śniadaniem przybyłe na uroczystość straże ogniowe, zaś pp.: Ścigalski i dr Lidmanowski zaproszonych gości.

Gazeta Kaliska, z dnia 10.10.1900, nr 229, s. 2.

Gazeta Kaliska 1900 nr 278

***

Nowe straże ogniowe. „Praw. Wiest.” No 259 ogłasza, że minister spraw wewnętrznych zatwierdził ustawy następujących towarzystw straży ogniowych ochotniczych: w Stawiszynie, Zagórowie, Sompolnie i Władysławowie gub. kaliskiej, oraz w Kłobucku i Łasku gub. piotrkowskiej.

Gazeta Kaliska, z dnia 07.12.1900, nr 278, s. 2; Tydzień, z dnia 26.11.1900, nr 49, s. 5.

Gazeta Kaliska 1901 nr 48

***

Z Zagórowa. (Kor.). Od roku posiada Zagórów straż ogniową, która wcale dobrze zaznaczyła się przy kilku pożarach, jakie były roku zeszłego.
Jak wszędzie, tak i u nas są w straży ludzie, którzy zapewne dla formy tylko się do niej zapisali, lecz są to tylko wyjątki, przeważnie zaś członkowie naszej straży rozumieją swoje zadanie i niosą pomoc bardzo skuteczną przy ratowaniu cudzego mienia. Mieliśmy nawet przykład, że dla ocalenia mienia bliźniego nie zawahali się iść w ogień z narażeniem swego własnego zdrowia; do takich należy np., p. Brzyg młodszy, który w czasie pożaru, aby umiejscowić ogień, dotkliwie się poparzył i wiele przyczynił się, że ogień nie poszedł dalej. To też nic dziwnego, że posiadając takich członków straż zagórowska przez krótki stosunkowo okres swego istnienia wiele zdziałała dobrego tak dla samego Zagórowa, jak i okolicy. Na początku swego istnienia straż nasza miała wielu niechętnych pośród tutejszych mieszkańców, obecnie zaś, kiedy już dowiodła swej pożyteczności, chyba niechętnych dla straży nie ma.

Zagórów jest w przededniu otwarcia kasy pożyczkowo-oszczędniościowej podług typu normalnego; prośba, opatrzona kilkudziesięciu podpisami, została wysłaną do zatwierdzenia władzy, po otrzymaniu którego przystąpimy do organizacji. Będzie to wielkie dobro dla Zagórowa i okolicy, gdyż brak drobnego kredytu jest przyczyną nędzy naszych rzemieślników, którzy często dla braku pieniędzy skazani są na bezrobocie lub też zmuszeni są uciekać się do lichwiarzy, którzy lwią część ich zarobku dla siebie zagarniają. Jest nadzieja, że kasa będzie posiadać, jak na Zagórów, bardzo wielu członków i że prosperować będzie wyśmienicie. Obym był dobrym prorokiem!

Gazeta Kaliska, z dnia 28.02.1901, nr 48, s. 2.

Gazeta Kaliska 1903 nr 175

***

Z Zagórowa. (Kor. wł.). Do straży ogniowej ochotniczej w Zagórowie zostali wybrani i zatwierdzeni przez J. E. Gubernatora kaliskiego: na prezesa p. Marjan Ścigalski, na członków pp.: Seweryn Piotrowski, Aleksander Wańkowski i Franciszek Nowak, na naczelnika p. Konstanty Lidmanowski i na pomocnika p. Piotrowski.

Dnia 8 b. m. odbyła się majówka strażacka w lesie Zagórowskim, na której, zawdzięczając pp. gospodarzom, bawiono się wesoło do godziny jedenastej wieczorem.

Gazeta Kaliska, z dnia 27.06.1903, nr 175, s. 2.

Kaliszanin 1902

***

Straż ogniowa w Zagórowie.

Pomimo dziwnej jakiejś, niezrozumiałej niechęci, kilka osób z inteligencji miejscowej zakrzątnąwszy się energicznie, zorganizowało się wreszcie w stowarzyszenie, niosące pomoc bliźnim, w razie pożogi. Dziś lody te zostały przełamane, a mieszkańcy Zagórowa chętnie przystępują do towarzystwa biorąc w nim czynny udział i zasilając szczupluchną kasę w miarę swej możności. Straż ta już kilkakrotnie dała dowody swej użyteczności, biorąc energiczny udział w kilku pożarach. Straż ogniowa ta istnieje dopiero od roku.

Gdy straż ogniowa poczęła się tak pięknie rozwijać, zachęceni zagórowanie wnieśli prośbę do władzy o zatwierdzenie ustawy dla kasy pożyczkowo-oszczędnościowej podług typu normalnego w Zagórowie, Tak więc jeżeli przychylna decyzja nadejdzie, Zagórów przystąpi natychmiast do otwarcia tej nowej instytucji.

Kaliszanin. Kalendarz Illustrowany na rok zwyczajny 1902, ułożył W. Szatkowski, nakładem i drukiem K. W. Hindemita, Kalisz 1901, s. 217.

Gazeta Kaliska 1903 nr 234

***

Z Zagórowa. (Kor. wł.). Dnia 21 b. m. około godz. 4 po poł. ogromny pożar zniszczył 70 gospodarstw wiejskich we wsi Ciążeń. Na ratunek, prócz sikawki dworskiej z sąsiedniego dworu Ląd, przybyły z czterema sikawkami straże ogniowe z Zagórowa i Pyzdr.

Straże ogniowe przybyły jednocześnie z dwóch stron dopiero w godzinę, gdy straszny żywioł, podsycany silnym wiatrem, wszystko objął. Przyczyną takiego opóźnienia była odległość, droga piaszczysta i wielka strata czasu naprzeprawę przez rzekę promem pod Lądem.

Ratunek więc straży, pomimo szczerych chęci niesienia pomocy bliźnim, był bardzo ograniczony, zajęto się tylko dogaszaniem zgliszcz obok zabudowań, by w razie zmiany kierunku wiatru nie spłonęła druga połowa wsi.

Gazeta Kaliska, z dnia 25.08.1903, nr 234, s. 3.

***

W świetle sprawozdania naczelnika druha Adama Kruszyńskiego wygłoszonym
w dniu 17 stycznia 2015 r. na walnym zebraniu sprawozdawczym za rok 2014 na wyposażeniu Ochotniczej Straży Pożarnej w Zagórowie znajdują się 2 pojazdy ratowniczo-gaśnicze i jeden samochód operacyjny. Samochód SLOp Nissan Navara w ubiegłym roku został doposażony w wyciągarkę dzięki dotacji
z Komendy Głównej PSP. Z tego samego źródła dofinansowania zakupiono
dla miejscowej jednostki również: ubranie specjalne typu nomex, trzyprzęsłową drabinę nasadkową, 10 kompletów latarek wraz z systemem montażu
ich na hełmach, rękawice specjalne oraz sprzęt do ratownictwa wodnego oraz lodowego. Od ubiegłego roku w wyposażeniu strażaków znajduje się detektor wielogazowy zakupiony z dotacji Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP.
W roku 2014 OSP Zagórów wzbogaciła się o dwóch nowych członków: Elżbietę Borowską i Igora Kopaczewskiego, którzy ukończyli kurs podstawowy.

W minionym roku strażacy 129 razy uczestniczyli w różnego rodzaju działaniach, a w szczególności przy: pożarach – 24 wyjazdy, wypadkach i kolizjach drogowych – 10, usuwaniu skutków nawałnic – 28, usuwaniu gniazd owadów błonkoskrzydłych – 49, zabezpieczeniach imprez masowych – 7 oraz trzykrotnie w ćwiczeniach zorganizowanych przez Komendę Powiatową Państwowej Straży Pożarnej w Słupcy.

Na dzień 31 grudnia 2014 r. stan osobowy OSP w Zagórowie wynosił: 73 druhów czynnych, 41 wspierających i 6 honorowych. W roku 2014 wyróżnili
się zaangażowaniem w niesieniu pomocy potrzebującym następujący druhowie: Jerzy Juszczak – 68 wyjazdów, Damian Kowalski – 53, Dariusz Kowalski – 47, Mariusz Widerowski – 47 i Stanisław Kłębowski – 42. Szczególną uwagę skupił na sobie druh Jerzy Juszczak, który po raz kolejny otrzymał tytuł „Ratownika roku”.

Od dnia 27 września 1900 r. – oficjalnego rozpoczęcia działalności Straży Ogniowej w Zagórowie – mija 115 lat i obecnie nikt już nie ma żadnych złudzeń, co do potrzeby istnienia tej instytucji w miasteczku. Obecnych zagórowian dziwi sceptycyzm i negatywna postawa wielu mieszkańców ówczesnej osady Zagórów z przełomu XIX i XX w. Przez ponad 100 lat działalności miejscowi strażacy – swoją pracą, poświęceniem, skutecznością i bezinteresownym niesieniem pomocy potrzebującym – wielokrotnie udowodnili to, że są potrzebni mieszkańcom. I dzisiaj nikt nie potrafi sobie wyobrazić życia w naszym miasteczku bez druhów-ochotników!

IMG_8555
IMG_8556
IMG_8561

Opracował: Jarosław Buziak

Foto: Archiwum OSP Zagórów

Jedna myśl na temat “Kulisy powstania Straży Ogniowej w Zagórowie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s