„Stop Them Now!”

Getto w Zagórowie i obóz śmierci w Chełmnie nad Nerem w publikacji Szmula Mordechaja Zygielbojma pt. „Stop Them Now! German Mass Murder of Jews in Poland” ( Powstrzymajcie ich natychmiast! Niemieckie masowe morderstwa Żydów w Polsce )

Opracowanie: Jarosław Buziak

                W tych dniach mija 79 lat od eksterminacji ludności żydowskiej na terenie powiatów konińskiego i kolskiego. Społeczność wyznania mojżeszowego z terenu ziemi konińskiej skupiona została w trzech gettach zbiorczych w Grodźcu, Rzgowie i Zagórowie, z których to ostatnie było o najtrudniejszych warunkach życiowych. Wiosną 1940 r. przymuszając polskich chłopów do pomocy Niemcy przetransportowali wozami konnymi starozakonnych  do getta Hinterberg (Zagórów) m.in. z Goliny, Słupcy, Pyzdr, Kleczewa, Kramska, Konina, Goliny, Skulska , Ślesina i Wilczyna, umieszczając ich po kilkanaście osób w niewielkich mieszkaniach i poddając ciągłemu poniżaniu. Bici, głodzeni i zmuszani do nieludzkiej pracy, często bezcelowej, przetrwali w miasteczku do przełomu października i listopada 1941 r., kiedy to samochodami ciężarowymi wywiezieni zostali do lasów między Kazimierzem Biskupim a Kleczewem i tam bestialsko zamordowani przez oddział SS.

                Einsatzgruppe SS pod dowództwem Herberta Langego potraktowało tereny wokół Konina i Kalisza jako poligon doświadczalny w masowym mordowaniu ludzi. Na początku tej rzezi stosowano masowe rozstrzelania karabinami maszynowymi nad dołami śmierci. Następnie wprowadzono sposób na zadanie śmierci i zniszczenie zwłok w jednym zadaniu – kopano masowe groby, wysypywano ich dna wapnem, a następnie tłoczono w nich żywych ludzi i polewano ich wodą, a ofiary gotowały się żywcem. Krzyk umierających źle oddziaływał na psychikę oprawców i tę metodę nie stosowano długo. Zastąpiona została przez mobilne komory gazowe. Do Zagórowa sprowadzony został samochód gazujący (jeden z dwóch prototypów stworzonych przez Raucha w Berlinie), który rurę wydechową z silnika zamontowaną miał do szczelnej kasty samochodu ciężarowego. Po stłoczeniu ofiar w szczelnej skrzyni i po pokonaniu kilku kilometrów, kierowca przełączał układ wydechowy i do wnętrza kasty wpuszczane były spaliny silnikowe z dodatkiem specjalnego gazu. Dramat nie odbywał się na oczach oprawców. Kierowca po dojechaniu na miejsce ukrycia ciał sprawdzał przez małe okienko czy wszyscy są już martwi, po czym otwierano drzwi kasty, wietrzono wnętrze z gazu i przeciągano zwłoki do masowego grobu. Ten sposób masowego mordowania został następnie wykorzystany w Kulmhof (Chełmnie nad Nerem).

                Po zlikwidowaniu getta zagórowskiego, a następnie getta w Koźminku, do którego przesiedlono Żydów z Kalisza i okolic, Herbert Lange na początku grudnia 1941 r. przybył do Chełmna nad Nerem, w którym objął posadę komendanta pierwszego obozu zagłady na ziemiach polskich. Pierwszymi ofiarami tej fabryki śmierci byli Żydzi z powiatu kolskiego, m.in. z Koła, Dąbia nad Nerem, Bugaju i Izbicy Kujawskiej. Zostali oni przewiezieni na miejsce z Koła koleją wąskotorową w wagonach towarowych, a następnie przeładowani do samochodów ciężarowych i w nich zagazowani po wjechaniu do lasu.

                Po raz pierwszy informacja o wymordowaniu Żydów z getta Hinterberg i o obozie śmierci w Kulmhof została ogłoszona drukiem w 1942 r. w broszurze wydanej przez polski rząd na emigracji dla mieszkańców Wielkiej Brytanii. Autorem informatora pt. „Stop Them Now! German Mass Murder of Jews in Poland” (Powstrzymać ich natychmiast. Niemieckie masowe morderstwa na Żydach w Polsce) był Szmul Mordechaj Zygielbojm. Autor tego tekstu urodził się 21 lutego 1895 r. w Borowicy koło Lublina, i był synem Joske nauczyciela i Heny krawcowej. Zaczął zarobkować w wieku 10 lat. Po utracie dwóch palców w zakładzie stolarskim zatrudnił się jako pomocnik piekarza. Mieszkając w Chełmie w  1915 r. wstąpił do lewicowej partii żydowskiej Bund, w szeregach której okazał się wyśmienitym organizatorem i oratorem. W 1917 r. pojechał do Lublina jako delegat na zjazd partyjny. W 1920 r. zamieszkał w stolicy, a od 1924 r. zasiadał w komitecie centralnym partii. Wkrótce został też sekretarzem generalnym Sekcji Żydowskiej Centralnej Komisji Związków Zawodowych. W tym czasie dużo publikował, m.in. na łamach bundowskich pism „Fołkscajtung” (w języku jidysz „Gazeta Ludowa”) i „Arbeter Fragn” („Zagadnienia Robotnicze”).

                Na początku września 1939 r. po wybuchu wojny pomagał w organizacji obrony Warszawy przed Niemcami, tworząc m.in. żydowskie hufce samoobrony. Po kapitulacji miasta w dniu 28 września 1939 r. wszedł w skład Judenratu, w którym zaangażował się w budowanie żydowskiego podziemnego ruchu oporu. Zagrożony aresztowaniem pod koniec 1939 r. potajemnie wyjechał do Belgii. Z nadania władz Bundu wiosną 1942 r. został członkiem Rady Narodowej RP w Londynie, organu doradczego prezydenta oraz rządu na emigracji. Za pośrednictwem władz polskich w Londynie Zygielbojm próbował nagłaśniać tragedię narodu żydowskiego w Polsce na organizowanych konferencjach i spotkaniach. Aktualne wieści o sytuacji w warszawskim getcie Zygielbojmowi przedstawiał  działacz Bundu i Rady Pomocy Żydom „Żegota” Leon Feiner i dzięki któremu emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego Jan Karski mógł przedostać się do warszawskiego getta, aby na własne oczy zobaczyć tragedię narodu żydowskiego.

                Relację ze swego pobytu w getcie warszawskim Karski zdał polskim władzom w Londynie w listopadzie 1942 r. Posłużyły one do stworzenia szczegółowego raportu o sytuacji Żydów w okupowanej Polsce, który został przedstawiony Brytyjczykom 25 listopada. Spotkanie Karskiego z Zygielbojmem odbyło się 2 grudnia 1942 r., któremu emisariusz opowiedział o dramatycznym apelu przywódców żydowskich z getta, domagających się bardziej zdecydowanego działania na rzecz ratowania Żydów w Polsce, m.in. przez zorganizowanie głodówki przez brytyjskimi urzędami swych rodaków w Londynie. Po spotkaniu z polskim kurierem Zygielbojm napisał publikację pt.  „Stop Them Now! German Mass Murder of Jews in Poland” i bezskutecznie próbował zabiegać o pomoc dla Żydów u władz Wielkiej Brytanii i USA. Po wybuchu powstania w getcie warszawskim w dniu 19 kwietnia 1943 r. apelował o pomoc dla walczących Żydów. W czasie trwania beznadziejnej walki w Warszawie i po otrzymaniu wieści o śmierci żony i syna w getcie próbował przeprowadzić protest głodowy przed siedzibą brytyjskiego premiera na 10 Downing Street. Od pomysłu odwiódł go przyjaciel Issac Deutscher, twierdząc że władze angielskie nie dopuszczą do upublicznienia informacji o proteście. W sytuacji bezradności na wydarzenia płynące z Polski oraz obojętności społeczeństw Europy zachodniej Szmul Mordechaj Zygielbojm popełnił samobójstwo w dniu 12 maja 1943 r.

                Poniżej przedstawiona publikacja jest świadkiem ostatnich chwil życia społeczności żydowskich Goliny, Słupcy, Pyzdr, Kleczewa, Kramska, Konina, Goliny, Skulska , Ślesina i Wilczyna w getcie Hinterberg (Zagórów) oraz ofiar zbrodniczej machiny z Koła, Dąbia nad Nerem, Bugaju i Izbicy Kujawskiej i z wielu innych miejscowości, zamordowanych w obozie śmierci Kulmhof (w Chełmnie nad Nerem). Szczęśliwcom, których wywieziono do niewolniczej pracy, getto Hinterberg było ciągle przypominane ze względu na ostatnie miejsce zamieszkania, a po odzyskaniu wolności do końca życia było ostatnim spotkaniem z najbliższymi i głęboką raną na sercu i duszy.

* * *

STOP THEM NOW. GERMAN MASS-MURDER OF JEWS IN POLAND

Powstrzymajcie ich natychmiast. Niemieckie masowe morderstwa Żydów w Polsce

Foreword

Przedmowa [s. 3]

                When the Polish Socialists first asked me to write a preface I declined. I was born long ago into a decent world; the Nazis have made it indecent. Must we read these pages of insane cruelty? I now think we must. The area subjected to these horrors still grows. Those who shut their eyes, who refuse to believe and seek to escape from thought of what is going on in Poland and Russia, are guilty. They are allowing the horror to spread.

                The abominable cruelties of the wars of the religions, the extermination of the Morenos in Spain, of the Albigenses, of the Anabaptists, were a trifle compared with the delight in torture inspired by the religion of race. The Huns and the Mongols, Tamerlane with his mountains of skulls, all these demons of long ago were patterns of chivalry compared with the pureblooded devils into which Hitler has converted Germans.

                Presently Hitler will cease killing off and will keep them alive instead, to work. That point always arrives. That is the origin of slavery. But then those who are kept alive would be better and happier dead. If we cannot – you and I – may plague, pestilence and famine destroy Hitler and all his inhuman works. Better all die together.

Meanwhile let us all, Poles, Russians, Jews and Englishmen, enter into a covenant never to rest till these vile cruelties are made, in the only way possible, impossible in future.

                Kiedy polscy socjaliści po raz pierwszy poprosili mnie o napisanie przedmowy, odmówiłem. Urodziłem się dawno temu w przyzwoitym świecie; naziści uczynili go nieprzyzwoitym. Czy musimy czytać te strony szalonego okrucieństwa? Myślę, że teraz musimy. Obszar poddany tym okropnościom wciąż rośnie. Winni są ci, którzy zamykają oczy, którzy nie chcą uwierzyć i próbują uciec od myśli o tym, co się dzieje w Polsce i Rosji. I pozwalają szerzyć się tej okropności.

                Ohydne okrucieństwa wojen religijnych, eksterminacja Morenosów w Hiszpanii, albigensów, anabaptystów były drobiazgiem w porównaniu z rozkoszą tortur inspirowanych religią rasy. Hunowie i Mongołowie, Tamerlan ze swoimi górami czaszek, wszystkie te dawne demony były wzorami rycerskości w porównaniu z diabłami czystej krwi, na które Hitler nawrócił Niemców.

                Wkrótce Hitler zaprzestanie zabijania i zamiast tego zatrzyma ich przy życiu, aby pracowali. Taki punkt zawsze nadejdzie. To będzie początek niewolnictwa. Ale wtedy ci, którzy uratują swoje życie, byliby lepsi i szczęśliwsi martwi. Jeśli nie możemy – ty i ja – to możemy być plagą, zarazą i głodem zniszczyć Hitlera i wszystkie jego nieludzkie dzieła. I niech lepiej wszyscy zginą razem.

                W międzyczasie, my wszyscy, Polacy, Rosjanie, Żydzi i Anglicy, zawrzyjmy przymierze, że nigdy nie spoczniemy, dopóki te nikczemne okrucieństwa nie będą możliwe w jedyny możliwy sposób w przyszłości.

Wedgwood.

It is true.

To jest prawda. [s. 4-5]

                I realise that the facts contained in the two documents received from Poland and published in this booklet are so monstrous and inhuman thet most normal persons would hesitate to believe them. And yet they are true and real so is the fact milions of people in Poland are to-day suffering immeasurably.

                I was in Poland myself durling the first six months of the German occupation. I sew with my own eyes bestiality and cruelty which made my blood run cold. Several times I was myself the victim. Now, when I read all about this, when I hear the names of those towns, I see in my mind’s eye hundreds of familiar, suffering faces, and with them Gestapo and S. S. men who, with their cynical smiles, torture and murder people without distinction of sex or age. They do not seem to harbour hatred towards the persons they ill-treat, they are simply doing their job and doing it in cold blood.

                These reports are written by the most responsible persons, persons who have themselves suffered and must therefore be believed. I know these people and I know their tormentors and I am convinced that every word they write is true.

                From these reports, as well as from other official news which the Polish Government fere has received, it is apparent that the Germans in occupation have begun the studied and cold-blooded extermination of the Jewish population which they have for so long threatened.

                They not only use machine-guns, hand grenades and poison gas for this purpose, but they are also systematically starving the Jewish population to death. The mortality rate in the ghettoes is highe then has ever been known in the history of mankind. In the year 1941, for instance, there were nearly 50,000 deaths in the Warsaw ghetto, according to official statistics of the Warsaw City authorities, i.e., 10% of the population, and in 1942, the average numer per month is 6,000.

                All this can lead to but one conclusion. The Germans are trying to exterminate the whole Jewish population of Poland – 3 1/2 milion people. This is, however, only part of a plan to exterminate the whole population of Poland. Right from the beginning of the occupation the Germans, having started off with the persecution of the Jews, have invariably ended by turning their attention to the Poles. Even now we hear of mass executions of Poles and of the burning down by the Germans of peasants’ cottages with the occupants still inside, for some offence either genuine or imagined.

                The conditions under which the people are living are worse far than death. Milions of people in ghettoes are living like prisoners, hourly expecting to be dragged off to execution. The following letter from a Jewish woman in Zychlin, where the Jews were killed with poison gas, to her sister in the ghetto of another town, is a good example of local conditions: „My dear, my hands shake so, that I cannot write. It is very bad here. Our hours are numbered. God alone knows if we shall ever see one another again. I write and weep and my children are in despair. We want so mach to live. We all take leave of you and kiss you. If you do not get another letter from me very soon, we shall be no more.”

                The woman who wrote this letter, and her children, have since died. They were killed by poison gas. And this is only one of the many thousands of letters travelling between the ghettos of Poland.

                I must mention here that the Polish population gives all possible help and sympathy to the Jews. The solidarity of the population of Poland has two aspects: first, it is expressed in the common suffering, and secondly, in the continued joint struggle against the inhuman occupying Power. The fight with the oppressors goes on steadily, stubbornly, secretly, even in the ghetto, under conditions so terrible and inhuman that they are inhuman that they are hard to describe or imagine. Scores of newspapers appear in the ghettoes and hundreds outside the ghetto walls. The Polish and Jewish population keep in constant touch, exchanging newspapers, views and instuctions. The walls of the ghetto have not really separated the Jewish population from the Poles. The Polish and the Jewish working masses continue to fight together for common aims, just as they have fought for so many years in the past.

                Poland lies bleeding. The whole population is paying a very heavy price for their refusal to capitulate and bow the knee to the conqueror.

                But the people of Poland do not give in, they have never lost their dignity even through these most terrible of persecutions.

                Poland fights on, it fights even in the ghettoes, which have become nothing but a charnel hause. This fact infuriates the Germans and in their terrible vindictiveness, they are determined to annihilate the whole Nation.

                Will the world allow it? Will YOU allow it? Means must be found to prevent it. STOP THE GERMANS NOW!

                S. Zygielbojm, Mumber of the Polish Naional Council in London, Member of the T.U.C. in Poland, and of the Executive of the Jewish Socialist Party „Bund” in Poland.

                Zdaję sobie sprawę, że fakty zawarte w dwóch dokumentach otrzymanych z Polski i opublikowanych w tej broszurze są tak potworne i nieludzkie, że większość normalnych ludzi wahałaby się w nie wierzyć. A jednak są prawdziwe i rzeczywiste, podobnie jak fakt, że miliony ludzi w Polsce cierpią dziś niezmiernie.

                Osobiście byłem w Polsce w pierwszych sześciu miesiącach okupacji niemieckiej. Widziałem na własne oczy bestialstwo i okrucieństwo, które sprawiło, że krew w moich żyłach stała się zimna. Kilka razy stałem się sam ofiarą. Teraz, kiedy o tym wszystkim czytam, kiedy słyszę nazwy tych miast, widzę w myślach setki znajomych, cierpiących twarzy, a wraz z nimi gestapowców i esesmanów, którzy swoimi cynicznymi uśmiechami, torturami i mordują ludzi bez rozróżnienie płci lub wieku. Nie wydają się żywić nienawiści do osób, które źle traktują, po prostu wykonują swoją pracę i robią to z zimną krwią.

                Raporty te są pisane przez najbardziej odpowiedzialne osoby, osoby, które same cierpiały i dlatego należy w nie wierzyć. Znam tych ludzi, znam ich oprawców i jestem przekonany, że każde słowo, które piszą, jest prawdą.

                Z tych doniesień, a także z innych oficjalnych wiadomości, jakie otrzymał polski rząd, wynika, że okupujący Niemcy rozpoczęli badania i z zimną krwią eksterminację ludności żydowskiej, której od dawna grozili.

                W tym celu używają nie tylko karabinów maszynowych, granatów ręcznych i trującego gazu, ale także systematycznie głodzą ludność żydowską na śmierć. Śmiertelność w gettach jest wyższa niż kiedykolwiek w historii ludzkości. Na przykład w 1941 r. w getcie warszawskim zginęło blisko 50 tys. osób według oficjalnych statystyk władz m.st. Warszawy, tj. 10% ludności, a w 1942 r. średnio miesięcznie 6000.

                Wszystko to prowadzi do jednego wniosku. Niemcy próbują eksterminować całą ludność żydowską w Polsce – 3,5 miliona ludzi. To jednak tylko część planu eksterminacji całej ludności Polski. Od początku okupacji Niemcy, zaczynając od prześladowań Żydów, niezmiennie kończyli zwróceniem uwagi na Polakach. Nawet teraz słyszymy o masowych egzekucjach Polaków i paleniu przez Niemców chłopskich chat z mieszkńcami wciąż w środku, za jakąś prawdziwą lub wyimaginowaną obrazę.

                Warunki, w jakich żyją ludzie, są gorsze niż śmierć. Miliony ludzi w gettach żyją jak więźniowie, co godzinę spodziewając się wywleczenia na egzekucję. Dobrym przykładem lokalnych warunków jest następujący list Żydówki z Żychlina, gdzie Żydów zabijano trującym gazem, do jej siostry w getcie w innym mieście: „Kochani, ręce mi się trzęsą, że nie mogę pisać. Tu jest bardzo źle. Nasze godziny są policzone. Tylko Bóg wie, czy kiedykolwiek się zobaczymy. Piszę i płaczę, a moje dzieci są zrozpaczone. Chcemy bardzo żyć. Wszyscy żegnamy się i całujemy Cię. Jeśli wkrótce nie otrzymasz ode mnie kolejnego listu, to już nas nie będzie.”

                Kobieta, która napisała ten list, i jej dzieci od tamtego czasu zmarły. Zostali zabici przez trujący gaz. A to tylko jeden z wielu tysięcy listów wędrujących między gettami w Polsce.

                Muszę tu wspomnieć, że ludność polska udziela Żydom wszelkiej możliwej pomocy i współczucia. Solidarność ludności Polski ma dwa aspekty: po pierwsze, wyraża się we wspólnym cierpieniu, a po drugie w nieustającej wspólnej walce z nieludzkim okupantem. Walka z prześladowcami toczy się nieustannie, uparcie, potajemnie, nawet w getcie, w warunkach tak strasznych i nieludzkich, że są nieludzkie, że trudno ich opisać lub wyobrazić. W gettach ukazują się dziesiątki gazet, a poza murami getta setki. Ludność polska i żydowska pozostają w stałym kontakcie, wymieniając gazety, poglądy i instrukcje. Mury getta tak naprawdę nie oddzieliły ludności żydowskiej od Polaków. Polskie i żydowskie masy robotnicze nadal wspólnie walczą o wspólne cele, tak jak walczyli przez wiele lat w przeszłości.

                Polska krwawi. Cała ludność płaci bardzo wysoką cenę za swoją odmowę kapitulacji i upadku na kolana przed zdobywcą.

                Ale Polacy nie poddają się, nigdy nie stracili swojej godności nawet przez te najstraszniejsze prześladowania.

                Polska walczy dalej, walczy nawet w gettach, które stały się niczym innym jak domem karnym. Fakt ten doprowadza Niemców do wściekłości i w swej straszliwej mściwości są zdeterminowani, by unicestwić cały Naród.

                Czy świat na to pozwoli? Pozwolisz na to? Należy znaleźć środki, aby temu zapobiec. ZATRZYMAJ NIEMCÓW NATYCHMIAST!

                S. Zygielbojm, członek Polskiej Rady Narodowej w Londynie, członek T.U.C. w Polsce oraz Prezydium Żydowskiej Partii Socjalistycznej „Bund” w Polsce.

Statement of the Polish Vice-Premier

Oświadczenie wicepremiera Polski [s. 6]

                At a Press Conference in the British Ministry of Information on July the 9th, the Polish Vice-Premier and Minister for Home Affairs, Stanisław Mikołajczyk, describing the situation in occupied Poland under German rule, said:

                „Still worse is the situation of the Jews. The Warsaw ghetto is already well known. Hunger, death and sickness are exterminating the Jewish population systematically and continually.

                In the Lublin district on the night of March 23rd to 24th, the Jewish population was simply driven out of their homes. The sick and the infirm were killed on the spot. One hundred and eight children from 2 to 9 years old in a Jewish orphanage were taken outside the town, together with their nurses, and murdered. Altogether, in that night 2,500 people were massacred, and the remaining 26,000 Jews of Lublin removed to the concentration camps at Bełżec and Trawniki.

                Eight thousand people were deported from Izbica Kujawska to an unknown destination. In Bełżec and Trawniki murders are also carried out by means of poison gas.

                There have been mass murders at Rawa Ruska and Biłgoraj, where the Jewish communities have ceased to exist. At Wawolnica, near Kazimierz, on March 22nd, the S.S. shot 120 Jews in the market place. An unknown number of Jews were led out of the town and slaughtered. On March 30th, Jews were driven from Opole to Nałęczów, 350 being killed on the way. The rest were put into goods trucks, which were then sealed, and deported to an unknown destination.

                Thirty thousand Jews from Hamburg were deported to Mińsk, and there all murdered.

                The compulsion to dig one’s own grave, the mowing down with machine-guns and hand grenades, and even the poisoning with gas are daily methods of annihilating the Jewish population. In Lwów the Jewish Council also had to provide a list of victims themselves.”

                W dniu 9 lipca na konferencji prasowej w brytyjskim Ministerstwie Informacji wicepremier i minister spraw wewnętrznych Stanisław Mikołajczyk, opisując sytuację w okupowanej Polsce pod rządami niemieckimi, powiedział:

                „Jeszcze gorsza jest sytuacja Żydów. Getto warszawskie jest już dobrze znane. Głód, śmierć i choroby prowadzą do systematycznej i ciągłej eksterminacji ludności żydowskiej.

                W dystrykcie lubelskim w nocy z 23 na 24 marca ludność żydowska została po prostu wypędzona z domów. Chorych i kalekich zabijano na miejscu. Sto osiem dzieci w wieku od 2 do 9 lat z żydowskiego sierocińca wraz z pielęgniarkami wywieziono za miasto i zamordowano. W sumie tej nocy zamordowano 2500 osób, a pozostałych 26 tys. Żydów z Lublina wywieziono do obozów koncentracyjnych w Bełżcu i Trawników [?].

                Osiem tysięcy osób zostało deportowanych z Izbicy Kujawskiej w nieznane miejsce. W Bełżcu i Trawnikach morderstwa dokonywane są również za pomocą trującego gazu.

                W Rawie Ruskiej i Biłgoraju doszło do masowych mordów, gdzie przestały istnieć społeczności żydowskie. W Wawolnicy koło Kazimierza 22 marca SS rozstrzelało na rynku 120 Żydów. Nieznaną liczbę Żydów wyprowadzono z miasta i poddano rzezi. 30 marca Żydów wywieziono z Opola do Nałęczowa, po drodze zginęło 350 osób. Resztę załadowano do ciężarówek towarowych, które następnie zaplombowano i wywieziono w nieznane miejsce.

                Trzydzieści tysięcy Żydów z Hamburga deportowano do Mińska i tam wszystkich zamordowano.

                Przymus kopania własnego grobu, rozstrzeliwanie karabinami maszynowymi i granatami ręcznymi, a nawet zatrucie gazem to codzienne metody unicestwiania ludności żydowskiej. We Lwowie Rada Żydowska musiała też samodzielnie dostarczyć listę ofiar ”.

Not an illustration from Dante’s „Inferno”, but a real photograpf of a mass grave of massacred Jews in Central Poland

To nie jest ilustracja z „Piekła” Dantego, ale prawdziwa fotografia masowego grobu zamordowanych Żydów w centralnej Polsce

700,000 Victims. Report of the Underground Movement in Poland

700 000 ofiar. Raport o ruchu podziemnym w Polsce [s. 7-8]

                No sooner had the Russo-German war began than the Germans began a systematic extermination of the Jews on Polish soil.

                In first started, during the summer months, in Eastern Galicia. Men between the ages of 14 and 60 were herded together in public squares and cemeteries where, after they had been forced to dig their own graves, they were massacred with knife, machine-gun and hand-grenade. Children from orphanages, old people in the institution, the sick in the hospitals and the women in the streets were shot down in the most ruthless fashion. In many places Jews were rounded up for deportation to an unknown destination. That destination was cold-blooded massacre in nearby woods.

                In Lwów 30,000 Jews were murdered, in Stanisławów 15,000, in Tarnopol 5,000, in Złoczów 2,000, and in Brzeżany, out 18,000 Jews who had lived there, only 1,700 were left alive after the slaughter.

                The same organised murder took place repeatedly in a large number of other towns, and in most places, for example in Lodz, still goes on.

                In October and November the murdering of Jews spread to Wilno and the Wilno County and into Lithuania, in the vicinity of Kowno. In November, 50,000 Jews were killed in Wilno. There are 12,000 left. According to various figures which have been given, the number of Jews Killed in the Wilno district and in the neighbourhood surrounding Kowno in Lithuania, is something like 300,000.

                The slaughter of Jews in the district of Słonim began in September. Nearly all the Jews in Żyrowice, Lachowicze, Mir, Kosów and other the towns of Słonim itself and the victims numbered 9,000. In Równo, in three days early in November, 15,000 persons, men, women and children, were done to death. In Hancewicze, near Baranowicze, 6,000 more were shot. The murder spread to the far side of the rivers Bug and San. Only a few of the names of the towns have been given here.

In November and December began the massacre of Jews living in the territories in the west annexed to Germany, the so-called Warthegau. The killing there was done by gas. In the village of Chełmno, about 12 miles from Koło in the Koło County, special vans with gas chambers designed to hold 90 people at a time were used. After their death, the victims were buried in graves dug in elearings in the Lubardzki woods. About 1,000 victims were destroyed each day in this manner, 5,000 from Koło, Dąbie, Bugaj, Izbica Kujawska between November, 1941, and March, 1942, as well as 35,000 from the Lodz Ghetto and a number of gypsies.

                Ledwie rozpoczęła się wojna rosyjsko-niemiecka, Niemcy przystąpili do systematycznej eksterminacji Żydów na ziemiach polskich.

                Początkowo rozpoczął się w miesiącach letnich w Galicji Wschodniej. Mężczyzn w wieku od 14 do 60 lat gromadzono razem na publicznych placach i cmentarzach, gdzie po zmuszeniu do kopania własnych grobów mordowano ich nożem, karabinem maszynowym i granatem ręcznym. Dzieci z domów dziecka, starców w zakładach, chorych w szpitalach i kobiety na ulicach rozstrzeliwano w najbardziej bezwzględny sposób. W wielu miejscach łapano Żydów w celu wywiezienia w nieznane miejsce. Miejscem tym była masakra z zimną krwią w pobliskich lasach.

                We Lwowie zamordowano 30 000 Żydów, w Stanisławowie 15 tys., w Tarnopolu 5 tys., w Złoczowie 2 000, a w Brzeżanach z 18 000 Żydów, którzy tam mieszkali, po rzezi pozostało przy życiu tylko 1 700.

                Ten sam zorganizowany mord miał miejsce wielokrotnie w wielu innych miejscowościach, a w większości miast, np. W Łodzi, nadal trwa.

                W październiku i listopadzie mord na Żydach dotarł do Wilna i powiatu wileńskiego oraz na Litwę w okolicach Kowna. W listopadzie w Wilnie zamordowano 50 000 Żydów. Zostało 12 000. Według różnych podawanych danych liczba zabitych Żydów na Litwie w powiecie wileńskim i okolicach Kowna wynosi około 300 000.

                Rzeź Żydów w powiecie słonimskim rozpoczęła się we wrześniu. Prawie wszyscy Żydzi w Żyrowicach, Lachowiczach, Mirze, Kosowie i innych miejscowościach zaczynając od samego Słonimia przyniosła 9 000 ofiar. W Równie w trzy dni na początku listopada rozstrzelano 15 000 osób, mężczyzn, kobiet i dzieci. W Hancewiczach koło Baranowicz rozstrzelano jeszcze 6000 osób. Mord rozprzestrzenił się na przeciwległy brzeg Bugu i Sanu. Podano tu tylko kilka nazw miast.

                W listopadzie i grudniu rozpoczęła się masakra Żydów zamieszkujących ziemie na zachodzie włączone do Niemiec, tzw. Warthegau. Zabijano tam gazem. We wsi Chełmno, około 12 mil od Koła w powiecie kolskim, używano specjalnych samochodów dostawczych z komorami gazowymi, które mogły pomieścić jednorazowo 90 osób. Po ich śmierci ofiary chowano w grobach wykopanych w wykopach w lasach lubardzkich(?). Codziennie niszczono w ten sposób ok. 1000 ofiar, 5 000 z Koła, Dąbia, Bugaja, Izbicy Kujawskiej w okresie od listopada 1941 r. do marca 1942 r., a także 35 000 z getta łódzkiego i wielu Cyganów.

Millions Facing Certain Death

Miliony w obliczu pewnej śmierci [s. 8-10]

                In February, 1942, this extermination of Jews spread to the General-Government. It egan in Tarnow and Radom, where Gestapo men and S.S. guards visited the Jewish quarter every day, killing all the Jews they found in the streets, in the backyards and houses. In March the Jews in Lublin were wiped out. Once again the children in orphanages and the aged in Old Peoples’ Homes, the sick in general and isolation hospitals, as well as the other inhabitants, were murdered. The number of victims was over 2,000. In addition, 25,000 Jews were taken from Lublin to „unknown destinations”, and nothing more has been heard of them. A further 3,000 were put in barracks in the Majdanek Tatarowy in a suburb of Lublin.

                There are now no Jews left in Lublin.

                During the last days of March, 50 Jews were taken from Cracow and shot before the gates of the town. In Warsaw the Gestapo staged a massacre in the ghetto on the night of the 17th/18th April. Men and women were dragged from their homes. There is a list of Jews of all classes in the Warsaw ghetto, and the murders take place according to a system. In all, the Germans have so far murdered 700,000 Polish Jews.

                These facts prove that the crime-laden German Government is determined to bring to fulfilment Hitler’s prophecy that, five minutes before the end of the war, whichever side may win, all the Jews in Poland will have been wiped out.

                W lutym 1942 r. Eksterminacja Żydów dotarła do Generalnego Gubernatorstwa. Miało to miejsce w Tarnowie i Radomiu, gdzie gestapowcy i strażnicy SS codziennie odwiedzali dzielnicę żydowską, zabijając wszystkich Żydów, których napotkali na ulicach, w podwórkach i domach. W marcu wymordowano Żydów w Lublinie. Po raz kolejny zamordowano dzieci z domów dziecka, starców w domach starców, chorych w szpitalach ogólnych i izolacyjnych, a także pozostałych mieszkańców. Liczba ofiar przekroczyła 2000. Ponadto 25 000 Żydów wywieziono z Lublina w „nieznane miejsca” i nic więcej o nich nie słyszano. Kolejnych 3000 umieszczono w barakach na Majdanku Tatarowym na przedmieściach Lublina.

                W Lublinie nie ma już Żydów.

                W ostatnich dniach marca z Krakowa wywieziono i rozstrzelano przed bramami miasta 50 Żydów. W Warszawie gestapo dokonało masakry w getcie w nocy z 17 na 18 kwietnia. Mężczyźni i kobiety zostali wyciągnięci z domów. Jest lista Żydów wszystkich warstw społecznych getta warszawskiego, a morderstwa odbywają się według systemu. W sumie Niemcy zamordowali do tej pory 700 000 polskich Żydów.

                Fakty te dowodzą, że obarczony zbrodnią rząd niemiecki jest zdeterminowany, aby wypełnić proroctwo Hitlera, że pięć minut przed końcem wojny, niezależnie od tego, która strona wygra, wszyscy Żydzi w Polsce zostaną zgładzeni.

The tally of the dead

Lista zmarłych

                We believe with all our hearts that Hitler Germany will meet with just retibution in time for all the horrors and brutality meted out to the Jews. But for the Jews who are going through this hell on earth such a promise is not much comfort. Milions of Polish citizens of the Jewish faith are faced with imminent death.

                We appeal to the Polish Government as guardian and representative of all the people in Poland, to save us from this threat of complete annihilation. The Polish Government must influence the Allied Governments and the most important parties over there to mete out a similar treatment to Germans and Fifth Columnists living in Allied countries. The Allied Governments should inform the Germans of this form of reprisal and tell them they shall answer now for their inhuman effort to exterminate the Jewish people.

                We realise that we are asking something very difficult and unusual. But how else the millions of Jews to be saved from a certain and horrible death?

                Wierzymy całe sercem, że hitlerowskie Niemcy spotka na czas sprawiedliwa zemsta za wszystkie okropności i brutalności wymierz Żydom. Ale dla Żydów, którzy przechodzą przez to piekło na ziemi, taka obietnica nie jest wielkim pocieszeniem. Milionom polskich obywateli wyznania mojżeszowego grozi nieuchronna śmierć.

                Apelujemy do rządu polskiego jako opiekuna i przedstawiciela całego narodu w Polsce, aby uchronił nas przed groźbą całkowitej zagłady. Rząd polski musi wpłynąć na rządy sojusznicze i najważniejsze partie, aby zastosowały podobne traktowanie do Niemców i V Kolumny mieszkających w krajach alianckich. Rządy alianckie powinny poinformować Niemców o tej formie odwetu i powiedzieć im, że teraz odpowiedzą za ich nieludzki czyn eksterminacji narodu żydowskiego.

                Zdajemy sobie sprawę, że prosimy o coś bardzo trudnego i niezwykłego. Ale jak inaczej miliony Żydów mają zostać uratowane przed pewną i straszną śmiercią?

Mass Murder by Poison Gas. Eye-witness Reports received by the Polish Government

Masowe morderstwa trującym gazem. Sprawozdania naocznych świadków, które wpłynęły do rządu polskiego [s. 10-11]

                October, 1941, was a black month for the Jewish population of the County of Koło. All the Jews of the county, numbering some 3,000 people, were squeezed into one town, Zagorowo (Hinterberg).

                First a tax, at the rate of 4 reichsmarks per head, was extracted from them, after which they were forced to submit to a medical examination. Men between the ages of 14 and 60 and women between the ages of 14 and 50 were examined, ostensibly to determine their fitness for work. Then began the „deportation”.

                In parties of 60, the victims were herded into lorries, each person being permitted to take a parcel of personal belongings weighing not more than 1 kilo (2 1/4 ib.).

                The journey was significantly short. It came to an abrupt end at the entrance to the Kazimierzowskie Woods not far from Zagorowo. Here the helpless victims were driven out of the lorries and into the woods. Nothing has been heard of them since, despite letters of enquiry and much searching by relatives both in Germany and the General-Government.

                In December a further „deportation” took place in County Koło. Again the 4 reichsmarks tax and the medical examination. Again the complete disappearance, this time of 2,000 Jews from Koło and 1,000 from Dąbie on the R. Narew [Ner].

                In January, every Jew in Kłodawa, Izbica Kujawska and Bugaj met the same fate.

                Październik 1941 r. był czarnym miesiącem dla ludności żydowskiej w powiecie kolskim. Wszystkich Żydów z powiatu, liczących około 3000 osób, stłoczono w jednym mieście – Zagórowie (Hinterberg).

                W 60-osobowej grupie ofiary zapędzano do ciężarówek, a każda osoba mogła zabrać paczkę z rzeczami osobistymi o wadze nie większej niż 1 kg (2 1/4 ib.).

                Najpierw pobierano od nich podatek w wysokości 4 marek na głowę, po czym zmuszano ich do poddawania się badaniom lekarskim. Przebadano mężczyzn w wieku od 14 do 60 lat oraz kobiety w wieku od 14 do 50 lat, rzekomo w celu określenia ich zdolności do pracy. Wtedy rozpoczęła się „deportacja”.

                Podróż była dość krótka. Skończyła się gwałtownie przy wjeździe do Lasu Kazimierzowskiego niedaleko Zagórowa. Tutaj bezbronne ofiary wypędzono z ciężarówek do lasu. Od tamtej pory nic o nich nie słyszano, pomimo listów śledczych i wielu poszukiwań przez krewnych zarówno w Niemczech, jak i w Generalnym Gubernatorstwie.

                W grudniu doszło do kolejnej „deportacji” w powiecie kolskim. Znowu pobrano 4 marki podatku i przeprowadzono badania lekarskie. Znowu wszyscy zaginęli, tym razem 2000 Żydów z Koła i 1000 z Dąbia nad Nerem.

                W styczniu każdego Żyda w Kłodawie, Izbicy Kujawskiej i Bugaju spotkał ten sam los.

Gas-chambers

Komory gazowe [s. 11-13]

                On the 15th January, parties of Jews brought from the Lodz ghetto began to pour into the town of Chełmno. The first party consisted of 750 families, about 3,000 persons. Many thousands came thus to Chełmno, Jews of both sexes and of all ages from infants to aged, both the hale and the infirm.

                No official reason was given for this deportation and concentration, but rumours were spread by the Germans to the effect that Chełmno was intended as nothing more than a camp from which the Jews would be taken to the County of Pinsk in Eastern Poland.

                Whatever the rumours may have said, there seems little doubt the guards knew what it was all about. No one else knew what happened to the Jews who were sent to Chełmno. It was only known that they were driven into the local „palace” and from there in parties to the nearby woods where they had probably met their deaths. But to-day, despite all the careful preparation and organisation by the Germans, despite the great efforts to preserve secrecy, the grim truth stands starkly revealed.

                As each party arrived, it was taken first to the Chełmno Church, where the parcels had to be left behind and from there to the „palace”, a shaky, one-storey building destroyed in the Great War.

                A strong cordon of uniformed and plain-clothes Gestapo men was drawn round the neighbourhood of the church and of Gendarmes round the „palace”, so that no unauthorised person could get anywhere near. Not once did any two parties of victims come face to face.

                As the Jews arrived they were treated very courteously, especially by an elderly German of about 60 years of age wearing civilian clothes. They were ushered into a large barn which was heated and had the appearance of a bath. A flight of steps descended to a corridor which ended in a loading platform and off which doors led to small cell-like rooms.

                Here the old German who had received the Jews, an S.S. man, addressed them. He told them they would all be sent to the Lodz ghetto, where the men would be employed in industry, commerce or crafts, the women would have the care of their homes and the children would be sent to school. Before they left, however, they would have to take a bath and have their clothes disinfected.

                They were made to remove their clothes, the women down to their vests and the men to their shirts and pants. Their personal papers and belongings were taken from them „to prevent their getting spoiled”.

                Then they were pushed down the steps, as they thought to the baths, but in reality they were driven along the cold corridor to the loading platform. Then the mask was off and the farce of courtesy came to an end. With the aid of rifle-butt and truncheon, the Germans drove the terrified and despairing Jews, who prayed aloud as they realised their doom, into what were nothing less than murder-vans. These were two large grey motor-wans with airtight doors, metal-lined and floored with duck-boards under which were plainly visible the wire-gauze covered ends of tubes connected with an outside gas apparatus operated by the drivers.

                The tightly-packed vans were now diven some seven miles into the nearby woods and halted in a clearing surrounded with gendarmes armend with tommy-guns.

                At right-angles to the road a ditch had been dug, fifteen feet deep, fifteen feet wide at the top and five feet wide at the bottom. The spectators were some thirty German Gestapo men, S.S. men and civilians and a number of Jews who were the grave-diggers.

                The vans had stopped a hundred yards from the grave. The drivers, S.S. men in uniform, now turned on the gas and left the vans from which the sound of weeping and beating upon the walls could be distinctly heard.

                At the end of fifteen minutes, when the sounds had all died away, the drivers approached the vans and shone their torches into the gas chambers. When they thought all the victims were dead, they drove the vans near to the grave and waited a further five minutes, after which the S.S. Officer in charge, a brutal sadist who bore the nickname „Whip” because he was never seen without one, gave the order to open the doors.

                15 stycznia do Chełmna zaczęły napływać partie Żydów sprowadzonych z łódzkiego getta. Pierwsza partia liczyła 750 rodzin, około 3000 osób. W ten sposób do Chełmna przybyło wiele tysięcy Żydów obojga płci i w każdym wieku, od niemowląt do starców, zarówno zdrowych, jak i chorych.

                Nie podano oficjalnego powodu tej deportacji i koncentracji, ale Niemcy rozpowszechniali pogłoski, że Chełmno miało być niczym więcej, jak obozem, z którego Żydzi będą wywiezieni do powiatu pińskiego we wschodniej Polsce.

                Niezależnie od tego, co mówiły plotki, nie ma wątpliwości, że strażnicy wiedzieli, o co w tym wszystkim chodzi. Nikt inny nie wiedział, co się stało z Żydami wysłanymi do Chełmna. Wiadomo było tylko, że pędzono ich do tutejszego „pałacu”, a stamtąd grupami do pobliskich lasów, gdzie prawdopodobnie zginęli. Ale dzisiaj, pomimo wszystkich starannych przygotowań i organizacji przez Niemców, pomimo wielkich wysiłków na rzecz zachowania tajemnicy, ponura prawda jest wyraziście ujawniona.

                Każdym przybyły transport kierowano najpierw do kościoła chełmińskiego, gdzie trzeba było zostawić pakunki, a stamtąd do „pałacu”, popękanego, parterowego budynku zniszczonego podczas Wielkiej Wojny.

                Silny kordon umundurowanych i cywilnych gestapowców otaczał okolice kościoła, a żandarmeria pilnowała wokół „pałacu”, tak aby nikt niepowołany nie mógł się do niego zbliżyć. Ani razu dwie grupy ofiar nie spotkały się twarzą w twarz.

                Przybywając Żydzi byli traktowani bardzo uprzejmie, zwłaszcza przez około 60-letniego starszego Niemca w cywilnym ubraniu. Wprowadzono ich do dużej szopy, która była ogrzewana i wyglądała jak łaźnia. Po schodach prowadził korytarz, który kończył się platformą ładunkową, a drzwi prowadziły do małych pomieszczeń przypominających cele.

                Tutaj zwrócił się do nich stary Niemiec z SS, który wcześniej przyjął Żydów. Powiedział im, że wszyscy zostaną wysłani do łódzkiego getta, gdzie mężczyźni będą zatrudnieni w przemyśle, handlu lub rzemiośle, kobiety zajmą się domem, a dzieci pójdą do szkoły. Zanim jednak wyszli, musieli się wykąpać i zdezynfekować ubranie.

                Zostali zmuszeni do zdjęcia ubrań, kobiet do podkoszulek, a mężczyzn do koszul i kaleson. Zabrano im osobiste dokumenty i rzeczy, „żeby nie zepsuły się”.

                Następnie zepchnięto ich po schodach, tak jak myśleli do łaźni, ale w rzeczywistości prowadzono ich zimnym korytarzem na platformę ładunkową. Potem maska została zdjęta i farsa uprzejmości dobiegła końca. Za pomocą kolby i pałki Niemcy zapędzili przerażonych i zrozpaczonych Żydów, którzy modlili się głośno, gdy zdawali sobie sprawę z ich zagłady, do morderczych samochodów. Były to dwie duże szare ciężarówki silnikowe z hermetycznymi drzwiami, wyłożonymi metalem i podłogą wyłożoną kaczymi deskami, pod którymi wyraźnie widać było zakryte siatką końce rurek połączonych z zewnętrznym aparatem gazowym obsługiwanym przez kierowców.

                Ciasno upakowane furgonetki zanurzyły się teraz jakieś siedem mil w pobliski las i zatrzymały się na polanie otoczonej uzbrojonymi żandarmami z karabinami maszynowymi.

                Prostopadle do drogi wykopano rów głęboki na piętnaście stóp, szeroki na piętnaście u góry i szeroki na pięć u dołu. Widzami było około trzydziestu niemieckich gestapowców, SS i cywili oraz kilku Żydów, którzy byli grabarzami.

                Furgonetki zatrzymały się sto metrów od grobu. Kierowcy, SS w mundurach, włączyli teraz gaz i wyszli z furgonetek, z których słychać było wyraźnie płacz i walenie w ściany.

                Pod koniec piętnastu minut, kiedy wszystkie dźwięki ucichły, kierowcy zbliżyli się do samochodów ciężarowych i zajrzeli latarkami do komór gazowych. Gdy doszli do wniosku, że wszystkie ofiary nie żyją, podjechali furgonetkami do grobu i czekali kolejne pięć minut, po czym dowódca SS, brutalny sadysta, który nosił przydomek „Bicz”, ponieważ nigdy go nie widziano bez niego, wydał rozkaz, aby otworzyć drzwi.

The Dead Desecrated

Zbezczeszczenie zwłok [s. 13]

                Amid a strong smell of gas, eight of the grave-diggers began their work. Four of them threw the bodies from the car, two others dropped them in the grave and two more laid them in rows.

                Inside the vans the sight was horrible. Although the victims appeared almost to be asleep, they were fouled by their own excrement, either from fright or the effects of the gas.

                A disgusting ritual accompanied the interment. The civilian Germans examined all the corpses for valuables. Wedding rings were torn from fingers and gold chains from throats. Gold teeth were wrenched out and even the rectum and genital organs of the women seached for concealed valuables.

                The thus shamefully despoiled and man-handled corpses were then arranged in the grave according to the orders of the S.S. man who pointed with a stick to the places where they were to be laid. They were arranged head to foot and the bodies of the children wedged into the gaps. One layer consisted of some 200 bodies which was covered with sand before the next layer was begun. Later the grave was strewn with chloride of lime.

                From six to nine van loads of victims were buried daily. After each load the vans were scrubbed clean before returning.

                Pośród silnego zapachu gazu ośmiu grabarzy rozpoczęło pracę. Czterech z nich wyrzuciło ciała z samochodu, dwóch innych wrzuciło je do grobu, a dwóch kolejnych położyło je w rzędach.

                Widok wewnątrz samochodów ciężarowych był okropny. Choć ofiary wydawały się śpiące to zdradzały wszystko odchody powstałe albo ze strachu, albo pod wpływem gazu.

                Pogrzebowi towarzyszył obrzydliwy rytuał. Cywilni Niemcy badali wszystkie zwłoki w poszukiwaniu kosztowności. Obrączki zostały wyrwane z palców, a złote łańcuszki z gardeł. Wyrwano złote zęby, a nawet penetrowano odbyt i narządy płciowe kobiet w poszukiwaniu ukrytych kosztowności.

                W ten sposób haniebnie złupione i obrobione przez ludzi zwłoki układano następnie w grobie zgodnie z rozkazem SS-mana, który wskazywał kijem miejsca, w których miały zostać złożone. Zostały ułożone od stóp do głów, a ciała dzieci wciśnięte w szczeliny. Jedna warstwa składała się z około 200 ciał, które były pokryte piaskiem przed przystąpieniem do kolejnej warstwy. Później grób zasypano wapnem chlorkowym.

                Codziennie grzebano od sześciu do dziewięciu ciężarówek ofiar. Po każdym załadowaniu samochody dostawcze były szorowane do czysta przed powrotem.

The True Story Revealed

Ujawnienie prawdziwej historii [s. 14-15]

                To this mad orgy of slaughter, the only witnesses besides the Germans were the grave-diggers. These wretches were housed in the cellars of the „palace”. At 7 o’clock each morning they were given bitter, lukewarm „ersatz” coffe and a little dry bread taken from the parcels of the victims. The triple lock on the door was then unfastened and the S.S. man ordered „Jews get out”. The S.S. men took care never to enter the rooms for fear the poor grave-diggers might be driven to some desperate act of assault. After being carefully counted and recounted, they were packed into a car and driven to their grisly task. They were made to work from 8.30 a.m. to about noon or 1.00 p.m., when they were again given cold ersatz coffe and dry bread.

                Those working inside the grave were not allowed to come out, but received their coffee, but no bread, where they were. At the end of the day they were ordered to lie down face downwards upon the corpses and were then shot through the head by the guards. The rest filled in the grave and were taken ack to their cellar at about 5 p.m.

                Sometimes, as when the large consignment of Jews arrived from Lodz, they had to work late into the evening, aided by floodlights.

                From the moment they left their cellars to the time when they returned to them, the grave-diggers were constantly under the watchful eye of the S.S. men armed with tommy-guns. If they showed signs of exhaustion they were either flogged or shot.

                Sometimes the grave-diggers had to bury the remains of their own friends and relations. One named Ajzensztab, from Kłodawa, buried his wife and only daughter of fifteen; Chrzastkowski from Kłodawa, his fourteen-year old son. Pochlebnik buried his parents, his wife and two children and Rozenthal his 60-years old father.

                The „Whip”, often drunk, flogged the grave-diggers unmercifully. Almost every day S.S. Officers arrived on the scene of murder and praised the „Whip’s” skill and organisation.

                On one occasion, it happened that a tiny infant lying on a pillow, has escaped the effects of the gas. When they discovered it they killed it with a tommy-gun. Another day a German cook got into the gas chamber by mistake and although he shouted and beat upon the walls, the door was not opened again for him. He was simply buried in a separate grave. Perhaps it was a good way of getting rid of a witness.

                The grave-diggers say they will all be killed. In that noisome, dark and icy dungeon in which they are locked, they weep and despair, but there is nothing they can do. Their guards make them chant in chorus: „We Jews thank Adolf Hitler for our Food”, and other blasphemies.

                Countless attempts at escape were made and in the early stages of the massacre efforts to apprise the outside world of what was going on. Letters were thrown from the cars, dropped through chimneys and so on.

                At last three of the grave-diggers did contrive to escape and this is the stoy they have to relate. In their flight they were assisted by the Polish people, who were very kind and helpful.

                The Poles in the neighbourhood of Chełmno realise that they may meet the same fate. They remark: „In Chełmno they are massacring Jews and gypsies. When they have finished with them they will stat on us”. (A group of 2,000 gypsies were brought from the Lodz ghetto and murdered. They were immediately serched and buried, and it is strongly believed that those „gypsies” were none other than political prisoners from Yugoslavia.)

                W tej szalonej orgii rzezi, oprócz Niemców, świadkami byli tylko grabarze. Nieszczęśnicy zostali zakwaterowani w piwnicach „pałacu”. O godzinie 7 rano podawano im gorzką, letnią kawę „ersatz” i trochę suchego chleba zabranego z paczek ofiar. Następnie potrójny zamek w drzwiach został otwarty, a SS-man nakazał „Żydzi wyjść”. SS-mani uważali, aby nigdy nie wchodzić do pokoi, obawiając się, że biedni grabarze mogą dopuścić się do desperackiego ataku. Po dokładnym odliczeniu i przeliczeniu, zostali zapakowani do samochodu i wywiezieni do makabrycznego zadania. Zostali zmuszeni do pracy od 8.30 do około południa lub 13:00, kiedy ponownie podano im zimną kawę i suchy chleb.

                Pracującym w grobie nie pozwalano wyjść, ale dostali kawę bez chleba i musieli ją wypić tam, gdzie byli. Pod koniec dnia kazano im położyć się twarzą do dołu na zwłokach, a następnie strażnicy strzelili im w głowy. Reszta wypełniła grób i około godziny 17:00 tych przywozniono z powrotem do piwnicy.

                Czasami, jak wtedy, gdy przybył duży transpot Żydów z Łodzi, musieli pracować do późnych godzin wieczornych, wspomagani przez reflektory.

                Od chwili, gdy opuścili swoje piwnice, aż do powrotu do nich, grabarze znajdowali się nieustannie pod czujnym okiem żołnierzy SS uzbrojonych w karabiny maszynowe. Jeśli wykazywali oznaki wyczerpania, albo byli chłostani, albo rozstrzeliwani.

                Czasami grabarze musieli grzebać szczątki swoich przyjaciół i krewnych. Ajzensztab z Kłodawy pochował żonę i jedyną piętnastoletnią córkę; Chrzastkowski z Kłodawy, własnego czternastoletniego syna. Pochlebnik pochował rodziców, żonę i dwoje dzieci oraz Rozenthal, swojego 60-letniego ojca.

                „Bicz”, często pijany, bezlitośnie chłostał grabarzy. Niemal każdego dnia na miejscu morderstwa pojawiali się funkcjonariusze SS, którzy chwalili umiejętności i organizację „Bicza”.

                Pewnego razu zdarzyło się, że małe niemowlę leżące na poduszce uniknęło skutków działania gazu. Kiedy go odkryli, zabili go pistoletem maszynowym. Innego dnia niemiecki kucharz przez pomyłkę dostał się do komory gazowej i chociaż krzyczał i walił w ściany, drzwi nie zostały mu ponownie otwarte. Po prostu został pochowany w oddzielnym grobie. Być może był to dobry sposób na pozbycie się świadka.

                Grabarze mówią, że wszyscy zostaną zabici. W hałaśliwym, ciemnym i lodowym lochu, w którym są zamknięci, płaczą i rozpaczają, ale nic nie mogą zrobić. Ich strażnicy zmuszają ich do śpiewania chórem: „My Żydzi dziękujemy Adolfowi Hitlerowi za nasze Pożywienie” i inne bluźnierstwa.

                Podejmowano niezliczone próby ucieczki, a na wczesnych etapach masakry starano się powiadomić świat zewnętrzny o tym, co się dzieje. Z samochodów wyrzucano listy, upuszczano je w szczeliny i tak dalej.

                W końcu trzej grabarze zdołali uciec i to jest sytuacja, do której muszą się odnieść. W ucieczce pomagali im Polacy, którzy byli bardzo mili i pomocni.

                Polacy w okolicach Chełmna zdają sobie sprawę, że może spotkać ich ten sam los. Zauważają: „W Chełmnie mordują Żydów i Cyganów. Kiedy z nimi skończą, to na nas się rzucą”. (Grupa 2000 Cyganów została przywieziona z łódzkiego getta i zamordowana. Natychmiast przeszukano ich i pochowano, i uważa się, że ci „Cyganie” to nie kto inny jak więźniowie polityczni z Jugosławii.)

Starvation. The photographs reproduced in this pamphlet were smuggled out of Poland through underground channels.

Głód. Zdjęcia reprodukowane w tej broszurze zostały przemycone z Polski podziemnymi kanałami.

[Tył okładki s. 16]

                Since the foregoing reports went to print, fresh evidence of the non-stop destruction of the Jews in German-occupied territories has come to hand.

                A well authenticated account of the massacre of Jews in the Baltic States by German occupation forces has reached the Belgian Government in London (B.B.C. Sunday, 16th August).

                In Riga last April the Gestapo murdered thousands of Estonian and Latvian Jews. Many Hundreds of Dutch and Belgian Jews, originally sent East to join labour battalions, were included in these massacres.

                A great number of Estorian jews, men, women and even young children, together with thousands of Jews from the local ghetto, were taken in April in batches to a great plain outside Riga and mown down with machin-gun fire. The massacre occupied fourteen consecutive days. The scenes were even filmed by the Gestapo.

                The Germans took measures against the Jews immediately they occupied the Baltic States. They look a census, confiscated all Jewish property and herded the Jews into ghettos.

                From Russia a message has just been received that a teacher escaping from Minsk and arrived in Kuibishev had reported the slaughter of about 36,000 of the 72,000 Jewish inhabitants of Minsk.

                „The Times” of August 17th quotes the following dispatch by Reuter from Zürich:

                „Suicide by Mayor of Warsaw Ghetto.

                Zürich, Aug. 15. – The Mayor of the Jewish ghetto of Warsaw, L. M. Czerniakov, has committed suicide, it is learned here. He took his life with poison that he always carried with him, ready to die if the Germans ever demanded ‚the impossible’ from him. He took it because the German authorities, considering that the ghetto was ‚overcrowded’ – there are more than half a milion Jews within its walls – decided that at least 100,000 should be deported to ‚an unknown destination in the East.’ Czerniakov, who knew that the 100,000 would most probably be massacred, was ordered by the Germans personally to prepare and submit the list of his people to be deported at the rate of 7,000 daily. Reuter.”

                The Polish Government in London received, at the end of July, a report to the effect that the German authorities ordered 6,000 Jews from the Warsaw ghetto to be deported to the East. Each person was permitted to take with him or her about 35 lbs. of personal luggage and – this is supremely significat as indicating the intended fate of these deportees – all their jewellery and valuebles. Two train loads have already departed.

                Many Jews in the Warsaw ghetto have already committed suicide, aware of the terrible fate awaiting them. All through the day and night in the Warsaw ghetto are to be heard fusilades of shots from houses and in the streets, proof that the insane slaughter never ceases.

                Professor Raszeja, a Pole of the University of Poznań, who was assisting a Jewish doctor in giving a consultation to a Jewish patient, was shot dead, along with his Jewish colleague and the patient.

                Here are a fes extracts from the German papers which reached this country quite recently: Rid the World of the Jewish Pest. (R. Farinacci, „National Zeitung”, 7.7.1942.)

                We have accepted the Jewish challenge and we will wage a struggle which will rid mankind once and for all of the Jewish pest. Exterminate the Jews. (Carl B. Homman „Deutche Ukraine Zeitung”, 6.6.1942).

                The anti-Jewish war on the European Continent has also opened French eyes and once again proved true the words of the Führer that this War will wipe out Jewry. Wipe out Jewry. (Diewerge. Source unknown. March 1942).

                The words of the Führer will be fulfilled. This war will not annihilate the Aryan race but will wipe out the Jew.

                It is evident that the policy of the Germans is to wipe out entirely, not only the Jews in Poland, but the Jewish population of the whole of Europe.

                Odkąd powyższe raporty trafiły do druku, pojawiły się nowe dowody nieustannego niszczenia Żydów na terenach okupowanych przez Niemców.

                Dobrze uwierzytelniona relacja z masakry Żydów w krajach bałtyckich przez niemieckie siły okupacyjne dotarła do belgijskiego rządu w Londynie (Niedziela B.B.C., 16 sierpnia).

                W Rydze w kwietniu ubiegłego roku gestapo zamordowało tysiące Żydów estońskich i łotewskich. Masakry te obejmowały setki holenderskich i belgijskich Żydów, wysłanych na wschód do oddziałów roboczych.

                Ogromna liczba estońskich Żydów, mężczyzn, kobiet, a nawet małych dzieci, wraz z tysiącami Żydów z miejscowego getta, została zabrana w kwietniu partiami na wielki plac pod Rygą i zamordowana ogniem z karabinów maszynowych. Masakra trwała czternaście kolejnych dni. Sceny zostały nawet sfilmowane przez gestapo.

                Niemcy podjęli działania przeciwko Żydom natychmiast po zajęciu krajów bałtyckich. Zrobili spis ludności, skonfiskowali cały majątek żydowski i wpędzili Żydów do gett.

                Z Rosji właśnie dotarła wiadomość, że nauczyciel, który uciekł z Mińska i przybył do Kujbyszewa, zgłosił zamordowanie około 36 000 z 72 000 żydowskich mieszkańców Mińska.

                „The Times” z 17 sierpnia cytuje następującą wiadomość Reutera z Zürychu:

                „Samobójstwo Przewodniczącego Getta Warszawskiego.

                Zurych, 15 sierpnia – Dowiedzieliśmy się, że Przewodniczący Żydowskiego Getta w Warszawie L. M. Czerniaków popełnił samobójstwo. Odebrał sobie życie trucizną, którą zawsze nosił przy sobie, gotów umrzeć, gdyby zażądano od niego „niemożliwego”. Wziął to, ponieważ władze niemieckie oświadczyły, że getto jest „przepełnione” – w jego murach mieszka ponad pół miliona Żydów – ponadto zdecydowały, że co najmniej 100 000 powinno zostać deportowanych do „nieznanego miejsca na wschodzie”. Czerniaków, który miał przeczucie, że 100 000 najprawdopodobniej zostanie zmasakrowanych, otrzymał od Niemców osobisty rozkaz sporządzenia i przedłożenia listy swoich ludzi do deportacji w ilości 7 000 dziennie. Reuter ”.

                Rząd polski w Londynie otrzymał pod koniec lipca informację, że władze niemieckie nakazały deportację na wschód 6 000 Żydów z warszawskiego getta. Każdy mógł zabrać ze sobą około 35 funtów bagażu osobistego i całą ich biżuterię i wartościowe przedmioty – jest to niezwykle istotne, ponieważ wskazuje na zamierzony los tych deportowanych. Dwa pociągi już odjechały.

                Wielu Żydów w warszawskim getcie popełniło już samobójstwo, świadomych strasznego losu, jaki ich czeka. Przez całą dobę w warszawskim getcie słychać strzały z domów i na ulicach, dowód na to, że szalona rzeź nie ustaje.

                Został zastrzelony profesor Raszeja, Polak z Uniwersytetu Poznańskiego, który pomagał żydowskiemu lekarzowi w konsultacji z żydowskim pacjentem, wraz ze swoim żydowskim kolegą i pacjentem.

                Oto wyciągi z niemieckich gazet, które dotarły do tego kraju całkiem niedawno: Pozbądź się świata żydowskich szkodników. (R. Farinacci, „National Zeitung”, 7.7.1942.)

                Przyjęliśmy żydowskie wyzwanie i będziemy prowadzić walkę, która raz na zawsze uwolni ludzkość od żydowskiej zarazy. Eksterminuj Żydów. (Carl B. Homman „Deutche Ukraine Zeitung”, 6.6.1942).

                Wojna antyżydowska na kontynencie europejskim również otworzyła oczy Francuzom i po raz kolejny dowiodła prawdziwości słów Führera, że ta wojna zniszczy żydostwo. Zlikwiduje żydostwo (Diewerge. Źródło nieznane. Marzec 1942).

                Słowa Führera zostaną spełnione. Ta wojna nie unicestwi rasy aryjskiej, ale unicestwi Żyda.

                Jest oczywiste, że polityka Niemców polega na całkowitym wymazaniu nie tylko Żydów w Polsce, ale także ludności żydowskiej w całej Europie.

Opracował: Jarosław Buziak

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s