Moje korzenie są tutaj, nad rzeką mojego dzieciństwa

Zagórów przewija się w tle przez całe moje życie. Szczególnie mocno, kiedy tu przyjeżdżałem jako mały chłopak na wakacje do dziadków, a także później, będąc przejazdem z dalekiego świata raz na dziesiątki lat.  Na długo odszedł z mojej teraźniejszości na dekady, kiedy goniłem w tym wyścigu korporacyjnych szczurów gdzieś daleko w Kanadzie. Wtedy te obrazy drewnianego mostu w Wymysłowie, pompy przy ul. Zdrojowej, gęsi na łąkach nadwarciańskich, gdzieś się rozmywały jak we mgle. Zagórów był mi bliski, bo tutaj płynie rzeka mojego dzieciństwa, ale też i daleki, zapomniany przez długie lata, wyparty przez inny świat i inne życiowe konieczności. Przyszedł rok 2003, w którym z jakichś mistycznych przyczyn, zacząłem odkrywać potrzebę odszukania historii mojej rodziny, o której tak niewiele wiedziałem.  Internet w tym czasie był już na tyle rozwinięty, że z jego pomocą znalazłem stronę Fundacji Zagórowian „Pro Memoria”.

Trochę się dołożyłem do odbudowy Pomnika Niepodległości, za co otrzymałem piękne podziękowanie, ale nie posunęło mnie to dalej w odnajdywaniu moich przodków. Minęło kolejnych 15 lat, aż w roku 2018 odnalazłem kilka śladów o imigrantach z Zagórowa do Ameryki. Wtedy ponownie zacząłem szukać kontaktów z regionalistami i historykami Zagórowa, trafiając na stronę „Zagórów – miejsce z historią”, prowadzoną przez Katarzynę Połom. To był moment, który z dzisiejszej perspektywy, literalnie zmienił moje życie.

Katka poprosiła o jakiś nieduży artykuł o moich poszukiwaniach. Początkowo patrzyłem na ten pomysł dość sceptycznie, jako że po tylu latach poza Polską bez używania języka polskiego przez całe dekady, miałem poważne wątpliwości, czy mogę temu zadaniu podołać. Jednak z pomocą Katarzyny jako edytora, powstał tekst „Dawno temu w Ameryce”, opublikowany na stronie o Zagórowie.

Kolejne były artykuły o rodzinie Michalskich, Marcjanów, Kmieciaków i innych rodzinach zagórowskich, których członkowie wyemigrowali za chlebem za ocean. Wtedy też, w 2019 roku postanowiłem przyjechać do Zagórowa z bardzo krótką, kilkugodzinną wizytą, która zapoczątkowała proces powrotu do tej ziemi, w której może jeszcze nie bardzo świadomie, ale byłem bardzo mocno zakorzeniony. Wtedy też powstał pomysł wydania zbioru artykułów w postaci książki „Zagórów – Miejsce z Historią”, której nakład bardzo szybko się rozszedł. Powstało w tym czasie wiele publikacji w lokalnej prasie o moich historycznych poszukiwaniach i innych przygodach na antypodach.

„Zagórów – miejsce z historią” w ubiegłym roku obchodziło dziesiąte urodziny, z czego pięć ostatnich lat miałem zaszczyt być jednym z wielu współredaktorów. W ciągu tych ostatnich kilku lat, nie tylko miałem okazję wnieść mój skromny wkład w odkrywanie historii tego miasteczka, ale także przez zaangażowanie w tą regionalną inicjatywę prowadzoną przez Katarzynę, moje zagórowskie korzenie przyciągnęły mnie nad Wartę. Otworzyły się przede mną ramiona do ponownego powitania tej ziemi.

Dwadzieścia lat temu zacząłem pisać o emigrantach z Zagórowa do Ameryki. Dzisiaj emigrant z Ameryki osiadł na stałe nad rzeką swojego dzieciństwa. Koło historii się zamknęło. Nie muszę już więcej szukać swoich korzeni. Mam je już tutaj. Dziękuję, Katka.

Dodaj komentarz