Ostatnia rodzina…

Na łamach tego portalu wiele było już mowy o mniej lub bardziej bogatych mieszczanach, o rolnikach z okolicy i wielkich gospodarzach, o właścicielach ziemskich, mieszkańcach okolicznych dworów i pałaców, o emigrantach za Wielką Wodę,o karierowiczach, żołnierzach i bohaterach. Pośród tych wszystkich, którym w życiu się udało, nikną w mrokach historii i ludzkiej niepamięci postacie tych, którzy mieli mniej szczęścia.

            W swoje 38. urodziny podczas obiadu usłyszałem od taty opowieść, która z miejsca wryła się w moją świadomość i zakotwiczyła w pamięci. Wdzięcznym będę, jeśli ktoś z czytelników będzie w stanie przytoczyć więcej informacji o rodzinie, którą tutaj wspomnę, ale która dzięki temu wróci do świadomości współczesnych zagórowian i zajmie należne jej miejsce w historii miasteczka. „Ostatnia rodzina” to tytuł, którego użyłem nieco przewrotnie. Kojarzy się na pewno wielu z czytających z rodziną Beksińskich, z ich sukcesami artystycznymi, ale też pewną życiową porażką, jak równie wielu by powiedziało. Zagórowska „ostatnia rodzina”, to jednak nie mieszczanie, nie artyści, to nie gospodarze, żołnierze, to nie bohaterscy bojownicy, chociaż ich biogramy, póki co, pozostają dla mnie nieodkryte. Ostatnia rodzina, o której chciałbym przypomnieć, to ostatnia żebracza rodzina Zagórowa.

            Opowieść ta opiera się na kilku wspomnieniach mojego taty, dlatego szczegółów pewnie będzie niewiele, a i to, o czym piszę niekoniecznie musiało mieć miejsce w takiej postaci, w końcu to tylko wspomnienia kilkunastoletniego chłopca, który akurat żebrakami w czasie swojej młodości, kiedy hormony buzowały, interesował się najmniej. Tą ostatnią rodziną była rodzina Fimiaków. Mieszkali na Szubiankach przy drodze na Kościółków. Tata wspomina, że ich gliniana mała chatka stała na lekkim wzniesieniu. Dzisiaj chata już pewnie nie istnieje. Małżonkowie Fimiak żyli z córką, która – kiedy tata zaczął rejestrować ich obecność w miasteczku – była już kobietą bardzo dojrzałą. Sami państwo Fimiak, albo „Fimiaki”, jak potocznie na nich mówiono, według mojego taty, wyglądali, jakby mieli ze sto lat każde.

Ostatni żebracy Zagórowa stawali pod kościelną bramą, pan Fimiak wsparty na lasce stawał plecami oparty o mur między furtką, a bramą główną. W pamięci taty zapisali się, jako bardzo maleńcy ludzie. Może nie karłowaci, ale jak uważa tata, byli niżsi od nich, młodzianków, prawie jak dzieci. Pod kościelną bramą stawali we troje, ojciec, matka i córka. Ludzie w Zagórowie mówili, że córka, chociaż już bardzo dojrzała ( według taty, wówczas nastoletniego, była już starą kobietą ), wyszła za mąż, gdzieś w Pyzdrach. Jej rodzice, „Fimiaki”, jak chce miejska legenda z tamtych czasów zamarzli z zimna w swojej gliniance. Ale tę opowieść tata sam podaje w wątpliwość argumentując to tym, że państwo Fimiak byli po prostu starzy, więc najpewniej zmarli ze starości. Co nie wyklucza sytuacji, w której starzy i schorowani ludzie nie mogący zadbać o siebie, dorzucić sobie do pieca choćby chrustu, zasnęli w wyziębionej chatce i stali się częścią ludzkiej historii. Najpewniej miało to miejsce w latach 70-tych XX wieku, ale kiedy dokładnie, tego tata też już nie pamięta.

Ludzie ubodzy, ludzie, którzy w życiu posiadali niewiele, albo zgoła nic, odkąd ludzkość zeszła z drzew przechodzili do historii niezauważenie. Nie mieli tylu szans na dokonanie wielkich rzeczy, na osiągnięcie sukcesów, co ich bogatsi lub bogaci współplemieńcy, współmieszkańcy, współobywatele. Tym bardziej ważne jest to, aby przypomnieć państwa Fimiak. Zjawisko ubóstwa jest nadal obecne we współczesnych społeczeństwach. Może czytając o „Fimiakach” warto pomyśleć o tych, którzy mają od nas mniej, może warto się z nimi podzielić, zaopiekować nimi i nie dopuścić, aby gdzieś jacyś Fimiakowie musieli zamarzać z zimna, bo nie stać ich na opał, czy dlatego, że sami nie są
w stanie sobie ze swoimi ułomnościami poradzić.

Jeśli ktoś miałby więcej informacji na temat państwa Fimiak, pamiętałby więcej, a może nawet posiadał jakieś fotografie, bardzo proszę o kontakt ze mną za pośrednictwem profilu
na Facebooku lub mailowo: damian.kruczkowski@gmail.com

Jedna myśl na temat “Ostatnia rodzina…

  1. Pamiętam, że Fimiak żebrał przed wejściem na cmentarz w Zagórowie. Stał taki mały, skurczony z wysuniętą dłonią. Jego postawa była pełna skromności ale i spokojnej rezygnacji oraz świadomości swojego miejsca na ziemi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s