Trzecia świątynia. Synagoga w Zagórowie

Rekonstrukcja wyglądu synagogi - wysoki budynek o jasnych ścianach, z duzymi drzwiami i czeroma wielkimi oknami.

Przez blisko sześćdziesiąt lat należała do najbardziej charakterystycznych budowli Zagórowa. Wzniesiona w 1881 roku z inicjatywy Ajzyka Nelkena (ówczesnego własciciela miasta) oraz Abrama Joachimkiewicza, była nie tylko miejscem modlitwy. Stanowiła centrum życia religijnego, społecznego i kulturalnego miejscowej gminy żydowskiej – społeczności, która przez półtora stulecia współtworzyła historię miasta. Dziś po tej okazałej budowli nie pozostał niemal żaden materialny ślad.

Żydzi zagórowscy odznaczają się rzetelnością, chociaż i tu można powiedzieć „nulla regula“, i stopniowo przychodzą do zamożności, co jest najlepszym dowodem że jeden z nich Ejzyk Nelken, jest obecnie dziedzicem Zagórowa. Dom modlitwy mieli dosyć zaniedbany, lecz obecnie wybudowali bożnicę, która odpowiada wszelkim wymaganym warunkom. Sędziwy zaś ich rabin ma pomiędzy niemi taką powagę, że niejednokrotnie najwięcej zwaśnionych doprowadza do zgody, którzy chętnie poprzestają na jego zdaniu.
Kaliszanin : gazeta miasta Kalisza i jego okolic nr 102 z 1881

Jesienią 1939 roku, po zajęciu Zagórowa przez Niemców, synagoga została splądrowana i podpalona. Tak zapamiętał to Leon Jedwab, ocalały z Zagłady (oryginał by napisany w jidysz, przetłumaczony później na polski – zachowujemy oryginalną pisownię w miejscach, w których jest to możliwe):

„Pewnej nocy, kiedy wszyscy już spali, dzwonki pożaru zadzwoniły do głoszenia, że ​​ogień wybuchł. Wszyscy się [zerwali] szybko, aby gasić ogień, ale żandarmi i żołnierze byli już na ulicy. Gonili wszystkich z powrotem do domów. Byliśmy ciekawi, gdzie wybuchł pożar i dlaczego nie wolno nam było [pójść], aby go ugasić. Wydawało się, że nasza piękna synagoga była w ogniu. Następnego ranka naziści doszli do gminy żydowskiej i zażądali, aby go podpisać dokument stwierdzający, że wybuchł pożar w wyniku zwarcia w budynku. Wiedzieliśmy doskonale, że nie było żadnych zwarć. Powiem wam dokładnie to, co się stało. Słyszałem od mojego znajomego, który mieszkał naprzeciwko synagogi. Widział, co się stało od początku:

Około dziesiątej w nocy usłyszał głośny hałas na zewnątrz. On zajrzał przez okno, zobaczył grupę umundurowanych i cywilnych nazistów wchodzących do synagogi. Udali się aż do Świętej Arki i sprofanowali natychmiast zwoje Tory. Nie mogę powiedzieć, że wierzę w cuda, ale w tym przypadku, tak mój przyjaciel powiedział: cud naprawdę się stał. Naziści nie mogli podpalić Świętej Arki. Starali się pięć razy i pięć razy nie mogli jej zapalić. Później zebrali wszystkie siedziska i wlali płyn zapalający na balemer (podium).  Szybko zgasła, bo nie było wystarczająco dużo tlenu. W końcu wyszli na ulice i wybili wszystkie okna synagogi, rzucali w nie granaty, które eksplodowały w całym budynku. Mój kolega nie mógł przestać oglądać wydarzen, które nastąpiły. Widział spalane zwoje Tory i powiedział, że wyglądały jak małe niebieskie świeczniki na chanuka (żydowskie Święto Świateł). Ogień nadal palił się aż około południa następnego dnia. Tej samej nocy hitlerowcy zburzyli shtibl . Oni zebrali wszystkich świętych ksiąg. Niektóre Gemoras (Talmud i inne święte księgi) zostały wzięte pod sklepy, bo nie było brak papieru do pakowania. Gdy poszedłem kiedyś do sklepu, żeby kupić warzywa to zauważyłem Gemora leżący na ladzie. Niemka obsługujących wyrwał mnie jedną strony z książki zawierającą moje imię! Pamiętam jak kiedyś mieliśmy siedział w shtibl i badaliśmy Pisma z Rebe (ortodoksyjny nauczyciel) z tego samego Gemora , w którym moje zakupy były teraz zawinięte.”

Zniszczenie gmachu było zaledwie początkiem tragedii. W kolejnych miesiącach okupanci zmusili miejscowych Żydów do rozebrania ruin własnymi rękami. Celem było nie tylko usunięcie budynku z krajobrazu miasta, lecz także wymazanie symbolu wielowiekowej obecności żydowskiej społeczności w Zagórowie, a jednocześnie – upokorzenie jej przedstawicieli.

Po wojnie dokładnie w miejscu dawnej synagogi powstał budynek piekarni. Według przekazów jego bryła miała w pewnym stopniu nawiązywać do ogólnego wyglądu zniszczonej bożnicy, stając się jedynym architektonicznym echem nieistniejącego już obiektu.

Panorama Zagórowa - widoczne dachy budynków oraz wieże kościołów - z prawej rzymskokatolickiego, z prawej - ewangelickiego oraz dach synagogi.
Panorama Zagórowa między 1936-1939 r.

Jak wyglądała zagórowska synagoga?

To pytanie do dziś pozostaje bez pełnej odpowiedzi.

Jak dotąd nie są nam znane fotografie przedstawiające zewnętrzny wygląd synagogi, dlatego każde nowe odkrycie archiwalne mogłoby więc znacząco poszerzyć naszą wiedzę o jednym z najważniejszych budynków dawnego Zagórowa.

Wyobrażenie o synagodze zachowało się przede wszystkim we wspomnieniach jej dawnych użytkowników oraz mieszkańców miasteczka, pamiętających czasy przedwojenne. Leon Jedwab zapamiętał ją jako duży, solidnie wzniesiony budynek o grubych murach i potężnych drzwiach. Podkreślał również piękno jej wnętrza, które uważał za powód do dumy dla miejscowej gminy żydowskiej.

Zagórów, przedwojenne wnętrze synagogi. Fot. ze zbiorów Leona Jedwaba

To właśnie dzięki niemu zachowała się wyjątkowa pamiątka: wśród przekazanych B. Grzonkowskiemu fotografii znajduje się jedyne znane zdjęcie przedstawiające wnętrze zagórowskiej synagogi. Dzisiaj ma ono wartość trudną do przecenienia. Pozwala spojrzeć do wnętrza budowli, która na zawsze zniknęła z krajobrazu miasta.

Pamięć utrwalona na szkicach i fotografiach

Choć zagórowska synagoga nie przetrwała wojennej pożogi, pamięć o niej nie zginęła całkowicie. Przetrwała dzięki ludziom, którzy uznali, że nawet najdrobniejszy ślad dawnego świata zasługuje na ocalenie.

Wśród materiałów pozostawionych nam w regionalistycznym spadku przez Bogdana Grzonkowskiego zachowała się kopia szkicu autorstwa Czesława Maciejewskiego. Rysunek powstał z pamięci i przedstawia bryłę nieistniejącej już synagogi. Choć nie jest dokumentacją architektoniczną, stanowi niezwykle cenne świadectwo pamięci mieszkańca, który utrwalił wygląd budowli noszonej przez lata we własnych wspomnieniach.

Historia zagórowskiej synagogi przypomina, jak bezpowrotnie wojna zmieniła krajobraz kulturowy wielu polskich miejscowości. Zniszczeniu uległy nie tylko budynki, lecz także materialne świadectwa wielowiekowej obecności lokalnych społeczności.

Kopia rysunku autorstwa Czesława Maciejewskiego

Po latach szkic zyskał nowe życie. Stał się podstawą projektu przygotowanego przez artystkę Kingę Kujawską, która wykorzystała go przy tworzeniu pamiątkowego magnesu przedstawiającego zagórowską synagogę. Dzięki temu budowla, której nie udało się zachować na fotografiach, ponownie pojawiła się w przestrzeni publicznej – tym razem jako symbol pamięci o żydowsych mieszkańcach miasta.

Tym większą wartość mają nieliczne pamiątki, które udało się ocalić.

Kopia stworzona za pomocą AI

My z kolei [przyp. Red] mamy nieco wątpliwości, bo z dokumentów wynika, że bóżnica miała parter i piętro (w dokumecie przedłożonym w Starostwie Powiatowym w Słupcy w 1926 r. Gmina Żydowska wspomina o rozkładzie toalet – tzw. ubikacji – na parterze i na piętrze budynku ).

Wśród zachowanych przez rodzinę Jedwabów fotografii znajdują się między innymi unikatowe zdjęcia nadpalonego zwoju Tory oraz cylindra (etzu chajim), na który był nawinięty. Przedmioty te ocalały z wojennego zniszczenia i stanowią dziś jedne z nielicznych materialnych świadectw wyposażenia zagórowskiej synagogi.

Fragment spalonej Tory z zagórowskiej synagogi. Fot. z archiwum rodziny Jedwabów

Los tych zabytków jest niezwykły. Podczas pobytu w Polsce w 1998 roku Leon Jedwab odnalazł je w muzeum w Żabikowie. Zakupił fotografie, a następnie przekazał je do Muzeum Holocaustu w Melbourne. Dzięki temu cenne świadectwa historii zagórowskiej społeczności żydowskiej zostały zabezpieczone i zachowane dla przyszłych pokoleń.

Synagoga była najbardziej okazałym, lecz nie jedynym obiektem należącym do zagórowskiej gminy wyznaniowej.

Z dokumentów Zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej wynika, że w grudniu 1926 roku jej majątek obejmował także Dom Modlitwy, Szkołę Powszechną, cmentarz oraz dom położony przy kirkucie. Zestawienie to dobrze pokazuje, że gmina tworzyła rozbudowaną i dobrze zorganizowaną wspólnotę. Jej działalność nie ograniczała się do spraw religijnych. Obejmowała również edukację, opiekę nad miejscami pamięci i organizację codziennego życia lokalnej społeczności.

Patrząc z dzisiejszej perspektywy, łatwo dostrzec, jak niewiele pozostało z tego świata. Tym większego znaczenia nabierają archiwalne dokumenty, wspomnienia dawnych mieszkańców oraz pojedyncze fotografie. To właśnie one pozwalają odtworzyć historię miejsca, którego już nie ma, ale które przez dziesięciolecia było integralną częścią dziejów Zagórowa.


Bibliografia:

  1. Chodyński, Adam Antoni, Julian Miłkowski, Jan Tański, Teodor Esse, Kazimierz Witkowski, i Aleksander M. Jawornicki, red. b.d. „Kaliszanin : gazeta miasta Kalisza i jego okolic” nr 102 z 18 grudnia 1881. Udostępniono 29 czerwiec 2026: https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/605985/edition/521481/content
  2. Dwa życia jak dwa psalmy. Historia mówiona Leona i Toshy Jedwab opowiedziana Evie Urbach.
  3. Jedwab, Leon: Wspomnienia (maszyniopis) , Melbourne 2005, s. 11.
  4. Kaźmierczak, Dina: Losy Żydów z Zagórowa. Praca konkursowa napisana pod kierunkiem mgr.Bogdana Grzonkowskiego.

Kolorowy kolaż na początku tego artykułu to eksperyment z użyciem AI.

Zostaw odpowiedź